Thursday, January 23, 2014

Wystaw Pan sobie, Chowański atakuje!


Stare przysłowie pszczół mówi: gdzie dwóch (blogerów) się bije, tam milczenie jest złotem. Poniżej dowód złamania przeze mnie tej zasady. Złamania zasady nie żałuję, żałuję, iż niewiele to dało. Dawno, dawno temu zniknął z blogów  Racza, a Polski Spirit najpierw zrezygnował z anonimowości (błąd to był, Spirycie, moim nieskromnym zdaniem), po czym też przepadł, i tylko internetowy archeolog znajdzie ślady ich heroicznych zmagań w cudzych wpisach i komentarzach.
Trochę ku własnej przestrodze, a trochę przez nieustający sentyment dla obu, jak mawiał poeta, "mocarnych szermierzy", mój antyczny komentarz do antycznej walki postanowiłem zachować.
Wypada jeszcze tylko zauważyć, że niegdyś na Portalu walki na blogowe życie i śmierć toczyli autorzy inteligentni, ciekawi i piszący bardzo dobrą polszczyzną. Jeśli ktoś się zastanawia, z czym chciałbym to porównać, to przypomnę, że przeciwieństwem będą autorzy niezbyt rozgarnięci, piszący wtórne, pełne błędów karykatury tekstów. Nil desperandum, większość publiczności najwyraźniej woli wpisy tego ostatniego gatunku.

Newsweek, Portal Opinii - 26.08.2011


Piękne Panie, Szanowni Panowie, Inne Płci... Ponieważ RaCza i Spirit zaczęli mnie wzywać na świadka (co jest niemożliwe i mam na to odpowiednie zaświadczenia) stąd, odmawiając jakichkolwiek świadczeń, pozwolę sobie przedstawić własne zdanie.
Najpierw tytułem wstępu: Spiryt pisze, że RaCza zarzucał mi błędy w angielskim. Wyjaśniam niniejszym, nie zarzucał, bo i nie bardzo miał jak, jako że we wspomnianym cytacie z Good Morning, Vietnam (czyli: "you are in more dire need of a...") takowych bym nie popełnił (chwalmy się sami, nikt lepiej od nas tego nie uczyni :)
RaCza pisze, że między mną a nim nie ma sporu. Spór lub dyskusja jest, dotyczy on/ona mojego niezbywalnego prawa do wstawiania tekstów angielskich do komentarzy i wpisów polskich (i dodam, nie tylko angielskich). Co zabawne, mam wrażenie, że w tym konkretnym sporze Spirit i RaCza stoją po jednej stronie. Tu mogę tylko smutno pokiwać głową i powiedzieć Wam: zaiste, błądzicie!

W TYM MIEJSCU, CO BARDZIEJ WRAŻLIWE CZYTELNICZKI I CZYTELNIKÓW BLOGU PROSZĘ O ZAPRZESTANIE CZYTANIA ZE WZGLĘDU NA ZAMIESZCZENIE PRZEZE MNIE TREŚCI UZNAWANYCH POWSZECHNIE ZA NIEPRZYSTOJNE.

Dla Was obu mam niniejszym dwie, alternatywne propozycje.


PROPOZYCJA PIERWSZA

Czyli jak powiedział JWXsiąże Wiśniowiecki do Pana Michała:
-   Wystaw Pan sobie, Chowański atakuje!

Zorganizuję Wam spotkanie, w dowolnie wybranym przez Was mieście w Polsce, pod warunkiem, że będzie to Kraków (nikt z nas, zdaje się, nie jest z Krakowa, a ja lubię Kraków). Tam, w dobrym hotelu, w kulturalnej atmosferze, przy szklance dowolnie wybranego trunku (którym będzie Lagavulin r. 76) wyciągniecie i porównacie, a zaproszone przeze mnie dwie Agentki Specjalne, z dwóch różnych, poleconych przez losowo wybranego taksówkarza, właściwych Agencji, dokonają stosownych pomiarów i ogłoszą werdykt. Moje wieloletnie doświadczenie, związane z różnymi aspektami dzieł sztuki i ich funkcjonowania w warunkach międzynarodowego wolnego rynku, gwarantuje odpowiedni poziom jurorek. By zaś zagwarantować pełną obiektywność i brak uprzedzeń czy faworytów, obie jurorki będą cudzoziemkami, które nie znają języka polskiego, nie mogą więc być Waszymi czytelniczkami.
Oczywiście całość odbędzie się na wasz koszt; jeśli zdecydujecie się na to rozwiązanie, przedstawię pełny kosztorys. Tu z góry zaznaczam, że koszt będzie uwzględniał podróż dwóch osób do Toskanii (rejon San Gimignano) i dwa tygodnie spędzone w dowolnie wybranym pensjonacie, konieczne ze względu na odreagowanie stresów. (Nie, wy nie jedziecie!)
Po stosownym odreagowaniu stresów, wyniki pomiarów zostaną przeze mnie ogłoszone w Portalu Opinii i (po uzyskaniu zgody właściwych redaktorów naczelnych) w polskich edycjach Playboya i Przyjaciółki.

...co Pan Michał tak później opisywał Panu Zagłobie:
-   Ja sobie więc wystawiłem, a Xsiąże Pan jak mnie nie lunie w pysk! Inna rzecz, że to się działo we fraucymerze Xsiężnej Anny...




Ponieważ propozycja pierwsza jest związana ze sporymi wydatkami mam alternatywną propozycję drugą.


PROPOZYCJA DRUGA


Zapomniałam Twoje oczy!

Zapomnijcie o swoim istnieniu. W 100%. Spirit przestań zauważać istnienie RaCzy i pisać,że jego wpisy i komentarze dowodzą co to za typ. RaCza przestań wymyślać nowe wersje nicka Spirita i wstawiać je do kolejnych komentarzy z przejrzystymi aluzjami pod jego adresem. Przede wszystkim, absolutnie NIE czytajcie nawzajem swoich wpisów i starajcie się nie czytać komentarzy, a jak już przypadkowo przeczytacie powiedzcie sobie to wredna prowokacja, ale nic nie odpiszę i jeszcze dam plus za umiejętność wydawania dźwięków, nietypową dla tego gatunku
Ja wiem, to będzie trudne. Czasem mam wrażenie, że zapętliliście się tak bardzo, że nie możecie już bez siebie funkcjonować. To będzie jak odwyk. Ale trzeba to przejść. Bądźcie dzielni! Jak Roman Bratny! Pamiętajcie, każdy program trzeba zacząć od pierwszego kroku! Poza tym bardzo pomaga filiżanka kakao, śpiewy chóralne i myślenie o małych, pluszowych zwierzątkach (z wbitymi w nie szpilkami).

- Jestem RaCza i jestem uzależniony od docinania Spiritowi w co trzecim komentarzu...

- Witaj, Racza!

- Jestem Spirit i jestem uzależniony od wytykania przywar RaCzy w co trzecim komentarzu...

- Witaj, Spirit!



WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW REDAKCJI SERDECZNIE POZDRAWIAM I ZAZNACZAM, IŻ PŁEĆ SĘDZIÓW W PROPOZYCJI PIERWSZEJ NIE MA CHARAKTERU DYSKRYMINUJĄCEGO MĘŻCZYZN, A JEDYNIE STANOWI KONSEKWENCJĘ UZNANIA WOBEC ZNANEGO POWSZECHNIE DARU OBSERWACJI, CHARAKTERYSTYCZNEGO DLA PŁCI PIĘKNEJ. JAKIEKOLWIEK PODOBIEŃSTWO KRAKOWA DO KRAKOWA JEST CAŁKOWICIE PRZYPADKOWE!

PS. Dwa jeszcze, zachowane ślady tamtych potyczek w tekstach ówczesnego modratora Portalu Opinii:
Słowo na niedzielę.
Nie każcie mi być palantem, proszę!



No comments:

Post a Comment