W sympatycznym, choć ostatnio nieco monotonnym serialu "Castle", Nathan Fillion, z dużym wdziękiem wcielający się w postać głównego bohatera, pana Rysia - pisarza i detektywa amatora - wkurza się demonstracyjnie, kiedy ktoś zniekształca znaczenie słów. Irytację pana Rysia rozumiem doskonale. Nie tylko w języku angielskim, także w polskim wciąż zdarzają się denerwujące nadużycia terminu ironia, pojawia się zagadkowe niezrozumienie czym jest metafora, znaczenie cynizmu rozciąga się, niczym szelki wujka Józka po Wielkanocy, i tak dalej, i tym podobnie... Stąd też mój pierwszy - bynajmniej nie ostatni - z wpisów w stylu wuja Truja. A... Wuj Truj. Wuj Truj, czyli Onkelskruttet, był jednym z bohaterów "Doliny Muminków w listopadzie". Ciekawa to postać, i książeczka ciekawa, niby dla dzieci, a przecież o przemijaniu.... ;) Newsweek, Portal Opinii - 29.10.2011 |
Od mniej więcej pół wieku wzmacnia się tendencja rozmywania definicji pojęć w popularnej wymianie zdań. Zbyt wiele lat działania zasady nie matura lecz chęć szczera po naszej stronie Łaby i zbyt łatwo przejmowany totalitaryzm politycznej poprawności rozwiniętej po stronie drugiej (tej bogatszej) doprowadziły do przekonania, że ścisłe definiowanie pojęć to coś związanego wyłącznie z naukową – a więc ex definitione nudną – dyskusją, coś, co w codziennej rozmowie można spokojnie zlekceważyć.
W praktyce działa to w ten sposób, iż publicyści najróżniejszego autoramentu, wśród nich także co „modniejsi” przedstawiciele nauki, nie zawahają się przed swobodnym przypisaniem zasłyszanym pojęciom własnych, dowolnych znaczeń, odrzucając zarazem postulat wymaganej niegdyś umiejętności wsparcia owych znaczeń konkretnymi tekstami, lub przynajmniej rzetelnego, logicznego wyjaśnienia powodu wprowadzonych zmian. Oczywiście trudno wymagać poszukiwania źródeł, kiedy mówimy o popularnych i często tymczasowych neologizmach w rodzaju priwa (priva). Kiedy jednak używamy pojęcia dobrze osadzonego w filozofii i historiografii, „rozluźnianie” jego definicji jest równoważne zaśmiecaniu języka – wyrażenia potrzebne w rzeczowej dyskusji, tak nadużyte, zamieniają się w bezwartościowe odpadki.
Mimo, iż brzmi to wszystko wyraźnie ad personam, nie adresuję tego bynajmniej do Dezertera, którego krótkie komentarze sprowokowały ten przydługi wpis . Komentarze Dezertera demonstrują jedynie siłę zjawiska lekceważenia znaczeń, uderzającego niczym fala powodziowa na Dolnym Śląsku i rozmywającego istniejące konstrukcje logiczne, by pozostawić za sobą błoto i gnijące śmieci.
Tak wielu publicystów rości sobie prawa do personalizacji znaczeń, że obecnie nawet najbardziej zaskakujące interpretacje mają swoje źródła. Byłoby miło wszakże, Dezerterze, gdybyśmy mimo wszystko źródła te podawali, także przy tak dowolnej, POZYTYWNEJ (sic!) definicji demagogii. Zdaję sobie sprawę, iż ten potworek funkcjonuje niekiedy w prasie – czy takie właśnie było źródło?
[] Arystofanes, Rycerze: siła przekonywania, dziewiętnastowieczna interpretacja wazy greckiej. Za: Alfred John Church, Stories from the Greek comedians, 1892
Sformułowanie „demagog” pojawia się kilkakrotnie i w Żabach, i w Rycerzach, trzeba jednak zaznaczyć, że nigdzie nie pojawia się bezpośrednia opinia „Kleon to demagog”; dla ówczesnych mieszkańców Aten jasnym było, iż w Rycerzach Arystofanes krytykuje właśnie Kleona. Słuchacz czy czytelnik musiał sam zrozumieć aluzję. Arystofanes nie mógł pisać wprost, gdyż stronnictwo Kleona było zbyt silne i nie wybaczało kalania sławy wodza.
Tak przy okazji - zainspirowany chyba Arystofanesem Dołega-Mostowicz też myślał, że może pisać komedię z czytelnymi aluzjami współczesnymi. Kiedy kilku oficerów związanych z obozem rządzącym porwało go i nieomal zabiło, przekonał się, że mimo antykizującej kolumny Zygmunta, sanacyjna Warszawa to jednak nie Ateny okresu klasycznego.
Wszelkie próby przeciągania tego pojęcia na lata wcześniejsze i jego akrobatyczne „reinterpretacje” odbywają się na siłę. Ex post możemy napisać cokolwiek, choćby że Mojżesz i Budda byli demagogami. Zła moneta wypiera dobrą, złe użycie terminu wypiera dobre. Powszechnym nieporozumieniem jest dziś zatarcie granicy między demagogią, a grecką retoryką czy rzymską elokwencją.
Od czasów starożytnych Greków i Rzymian retoryka definiowana jest jako naturalna lub wyuczona umiejętność werbalnego przekazywania swych myśli w przekonującej słuchaczy formie. Perykles niewątpliwie był wysokiej klasy retorem, Kleon był retorem i zarazem demagogiem.
Demagogia, od czasów Arystofanesa właśnie, to retoryka zastosowana do manipulacjiniewykształconymi klasami niższymi. Demagog Arystofanesa to osobnik stojący moralnie znacznie niżej od Demos czyli "niższych warstw" – klasy niższe podążają za nim, bo zostały zmanipulowane jego wypowiedziami. Połączenie różnicy klas społecznych i związanej z nią różnicy wykształcenia jest dla demagogii kluczowe, gdyż to właśnie brak umiejętności analizy słyszanego tekstu sprawia, że klasy niższe podążają za demagogiem – demagog w ten sposób nadużywa przewagi edukacji. Inaczej mówiąc jest to, jak trafnie pisał Plautus, elokwencja pozbawiona virtus, czyli cnoty (Plautus nie używał greckiego terminu demagogia, stosował w zamian rzymskie, bardziej złośliwe, preafica).
[] Arystofanes, rzymska kopia późnoklasycznej rzeźby greckiej
W kwestii tzw. demagogii Peryklesa – chyba żaden z historyków nie kwestionuje retorycznych umiejętności starożytnego polityka. Funkcjonująca dziś teza o demagogii tegoż wywodzi się pośrednio z tekstów Arystotelesa, choć w rzeczywistości uczeń Platona bynajmniej nie opisywał Peryklesa jako demagoga. Arystoteles, dla którego Perykles był postacią historyczną, kwestionował moralność niektórych posunięć polityka, i opisując go, przypisał mu chęć manipulowania tłumem poprzez taktyczne posunięcia legislacyjne, połączone z retoryką. Na tej właśnie podstawie część historyków sugeruje w pewnym uproszczeniu, iż Arystoteles de facto uważa Peryklesa za demagoga - wśród nich także Finley w swoim znanym Studies in Classic Society z 1974 (str. 3-5). Jest to jednak wciąż kontekst negatywny, jako że nie da się racjonalnie stworzyć pozytywnego kontekstu demagogii. Nadal więc nie wiem, jaką konkretnie pracę miał na myśli autor nieznanego mi źródła, które zainspirowało komentarze Dezertera, ale to na pewno nie był ten akurat tekst Finleya – choć to faktycznie jedna z uzasadnionych możliwości interpretowania Peryklesa jako demagoga, we właściwym, negatywnym sensie tego terminu.
[] Perykles, rzymska kopia wg Kresilasa.
Moim (i nie tylko moim) zdaniem opinia Finleya to nadużycie. Arystoteles, który zdecydowanie potępia Kleona, nie uważa Peryklesa za demagoga, pisze raczej, iż do zdobycia władzy polityk musiał posłużyć się działaniami populistycznymi w rodzaju wprowadzenia diet dla ławników (diet znacząco powiększonych przez Kleona). Tu dla poparcia mojego rozumienia postaci Peryklesa i arystotelesowskiego opisu, przywołam klasyczne opracowanie i bardziej przywiązanego do faktografii Johana Hendrika Schreinera, Aristotle and Pericles: a Study in Historiography z 1968 (zamiast numerów stron będzie wszak passim, czyli tu i ówdzie - Schreiner nie definiuje demagogii, a analizuje wczesną historiografię). Wspomniany wcześniej Finley ostatecznie zmienił zdanie i w 1983, w Politics in the Ancient Word napisał już zupełnie coś innego, stwierdzając iż wg Arystotelesa Perykles swą praktyką legislacji zwalczał demagogię Kimona (str. 40). Bardzo dobre podsumowanie wczesnego użycia tego terminu znajdziemy w pracy Walthera Roberta Connora, The New Politicians of Fifth Century Athens, 1992 (fragment o Peryklesie i Kleonie na str. 119-121).
Straszne podejrzenie wkrada się do rozważań: czyżby jakieś nieznane nam, beztroskie źródełko demagogii zdołało połączyć dwa teksty Finleya (lub dwie podobne opinie), nie rozumiejąc żadnej z nich, ale konstruując za to swobodną tezę, że demagogia może być określeniem pozytywnym?
Politycy są politykami. Perykles znacząco zwiększył możliwość udziału biednych obywateli w rządach, wprowadzając wspomnianą dniówkę dla ławników. Diety ławnicze były często głównym źródło dochodów biedniejszych obywateli ateńskich, a Perykles zbudował sobie solidne zaplecze polityczne. Kleon zwiększył uposażenie ławników, dążąc do przejęcia tegoż zaplecza. Celem Peryklesa było wzmocnienie pozycji Aten, w praktyce służące wszystkim obywatelom. Celem Kleona było zwycięstwo nad Spartą i rozbicie arystokracji ateńskiej przy pomocy głosów biedoty, która następnie miała ustąpić miejsca wykształconej grupie kupców i rzemieślników w wymarzonej przez niego strukturze władzy. Pisząc o Peryklesie, polityku którego Kleon postrzegał jako osobistego wroga, Arystoteles musiał posłużył się w części opisem, który odnosił się także do Kleona. Można więc zapewne dokonać zabiegu zrównania technik stosowanych przez obydwu. Zabieg ten, skuteczny także dzisiaj, nie zmienia przecież negatywnej, potępiającej wymowy terminu, wciąż więc bardzo chciałbym poznać argumenty autora czy autorki pozytywnej interpretacji terminu demagogia, na której opierają się komentarze Dezertera.
__________________________________
K O M E N T A R Z E
__________________________________
Sgosia: 10, 29, 2011 at 11:24 pm
Zajrzałam, ale juz późno. Komentarz napiszę jutro. :)
Pozdrawiam i dobranoc.
Marlow: 10, 29, 2011 at 11:32 pm
@Sgosia Dobranoc! :)
Dezerter75: 10, 29, 2011 at 11:47 pm
Z całym szacunkiem do twojej wiedzy, bardziej mi chodzi o genezę słowa “demagogia” a nie kiedy zostało użyte i do jakich celów.Powołujesz się na Arystofanesa.”Demagogia, od czasów Arystofanesa właśnie, to retoryka zastosowana do manipulacji niewykształconymi klasami niższymi.”Proste powiązanie “demos” lud, “agogos” prowadzący. Cała demokracja grecka opierała się na sile argumentu słownego. Zabarwienie słowa “demagog” dotyczy tylko korzyści jakie chciał osiągnąć mówca. Własne lub społeczeństwa , które zawierzyło jego słowom.Takim właśnie “prowadzącym lud”, który używając swojej retoryki, był Perykles.A chyba nie podważysz tego, że nie doprowadził do rozwoju społeczeństwa greckiego :)Wszystko to, według mnie, rozpatrujesz w kontekście współczesnego i zarazem negatywnego rozumienia słowa “demagogia”Pozdrawiam,
RaCZa: 10, 30, 2011 at 12:01 am
Jak na sobotę, to za długie. Za długie czy nie, okrutnie (jakieś takie) wykładowo-naukowe. Znaczy się manifest taki, czy co?. Tyle, że w czasach Google to już nie jest żadna sztuka. Dwie godziny googlania i każdy jeden “czepie takiego teksta”. Tyle że gorszą polszczyzną. No, ale Tobie wystarczyła jedna godzina. I za to plus.;)
Marlow: 10, 30, 2011 at 12:02 am
@Dezerter : Mam prośbę: możesz mi podać jakieś rzetelne źródło, które stosuje termin demagogia w sensie pozytywnym? Wymyślać możemy wszystko. Mogę powiedzieć, że politruk to termin pochodzący od polis a więc oznacza mieszczanina. Do źródłosłowu pasuje, sensu ma dokładnie tyle, co stwierdzenie, że demagogia to określenie pozytywne.PS – Demos oczywiście oznacza lud, dla Arystofanesa konkretnie warswy niższe. W moim wpisie była bezsensowna zbitka pozostała po redakcji dwóch zdań – poprawiłem i przepraszam..@Racza : manifest jak najbardziej, a za plusa dzięki ;)
RaCZa: 10, 30, 2011 at 12:23 am
@MarlowA jutro Ci Siostra Dove napisze, że te filozofy to były same pederasty i że owszem żal jej ich i Was się nimi zajmujących, ale żeby zaraz liczyć na próbę nawracania przez Gołębicę (swoja drogą co za skromność – patrz Duch Święty na świętych “łobrazach”) to niekoniecznie.
Marlow: 10, 30, 2011 at 12:29 am
Bo były, ale kochamy ich także za te piękne opowieści :P
Dezerter75: 10, 30, 2011 at 12:35 am
@Marlow
Być może te same co twoje, ale wnioski inne.
Widzisz, teraz Ty i ja uprawiamy jakiś rodzaj demagogii.
Przekonywując do swoich racji.
Czy dopatrujesz się, że ja chcę coś w ten sposób osiągnąć, lub odwrotnie?
Z czystej ciekawości, jesteś jakiegoś rodzaju naukowcem?
Zawodowo oczywiście :)
RaCZa: 10, 30, 2011 at 12:49 am
Wiedziałem, że mi ta czapka coś przypomina. ;)
Śpij dobrze.
Marlow: 10, 30, 2011 at 12:55 am
@dezerter75 Zawodowo nie jestem naukowcem. ;) Swoją drogą, skoro o tym (o nauce :) ) wspomniałeś przyminam sobie, że kiedyś (na studiach) chyba faktycznie słyszałem coś związanego ze źródłosłowem i pozytywnym sensem “demagogii”. Jeśli dobrze pamiętam, był jakiś tekst z lat 60-tych, albo z Francji, albo ze Stanów, odnoszący sie właśnie do Arystofanesa i piszący za nim właśnie o demos jako warstwach niższych. Demagog był tam interpretowany jako oryginalnie neutralny termin (ani pozytywny, ani negatywny) odpowiadający współczesnemu (lata 60-te) “przywódcy proletariatu”. Sorry, to brzmi dzisiaj trochę hmm… archaicznie, ale obawiam się, że to jest jedyny taki kontekst jaki przychodzi mi do głowy. Jak będę miał chwilę, spróbuję znaleźć moje stare notatki i zobaczyć kto to napisał. Jednak co by nie mówić, od Arystofanesa do Arystotelesa, zachowane użycia tego terminu w Grecji antycznej są zdecydowanie negatywne.PS właśnie nie uprawiamy demagogii, ani w antycznym, ani we współczesnym sensie!
Marlow: 10, 30, 2011 at 12:58 am
@racza He, scena w barze filozofów ;)
Mój ulubiony fragment - z Akademii! :D
Afapipi: 10, 30, 2011 at 9:05 am
Rzeczywiście ciekawy wywód, wykraczający poza informacje Wiki. Tylko co z tego? Paradoksalnie meandry Twoich wyjaśnień(bardzo cennych) prowadzą do wniosku Dezertera, że “Perykles doprowadził do rozwoju społeczeństwa greckiego”. No i co tu dużo pisać – ludzie współcześnie określani mianem demagogów – jako mówcy nie mieliby pewnie z Perykesem i innymi demagogami- jak choćby Demostenes ze swoimi filipikami – komletnie żadnych szans… Współczesne rozumienie słowa demagog zazwyczaj jest określeniem-eufemizmem pospolitego kłamcy.Zatem nawet jeśli uznasz, że Perykles był kłamcą- to z pewnością niepospolitym, z współczesnego punku widzenia .:)
Bratkowski-Piotr-: 10, 30, 2011 at 11:26 am
Uwielbiam Borisa Viana (zwłaszcza “Jesień w Pekinie” :)
RaCZa: 10, 30, 2011 at 12:33 pm
@Bratkowski-piotr-@Marlow.No i wszystko jasne. Portal nie tylko antyklerykalny (jak zauważył Waw75), ale jeszcze faceci się uwielbiają. Tfu!;)
Sgosia: 10, 30, 2011 at 12:39 pm
@Marlow
Warto czytac co piszesz, bo jako przedstawicielka ludu mam dużo mniejszą wiedzę i to nie tylko w tym temacie, niż Ty. ;)
Nie będę sie zagłębiała w dyskusje o zasadności negatywnego wydźwięku słowa demagogia, bo ono jest dla mnie jednoznaczne. Pozytywne moze być chyba tylko dla demagoga i to wtedy, gdy osiągnie cel. :)
Myślę, ze nadal ma zastosowanie do manipulacji niewykształconymi klasami niższymi. Dlatego nie ma się co dziwić, ze władzom nie zależy na dobrze wykształconym narodzie, bo…..
Pozdrawiam niedzielnie. :)
Bratkowski-Piotr-: 10, 30, 2011 at 12:44 pm@RaCza Jeszcze gorzej: faceci uwielbiają męskich trupów :)
Afapipi: 10, 30, 2011 at 12:50 pm
@PiotrBratkowski
Ach! Te trofea… :)
Marlow: 10, 30, 2011 at 2:30 pm
@Sgosia : Fakt, permanentna reforma edukacji trwająca od 89 zmienia wszystko, co tylko może. Nadal jednak czekam na zasadniczą zmianę, zmianę jakości edukacji. Poprzedni system chyba jednak skutecznie utrwalił model edukacji pasywnej, od pierwszej klasy szkoły podstawowej do matury. Wiem, wiem, zdarzają się nauczyciele, którzy robią dużo dobrego, ale raczej “obok” zaleceń systemu edukacji. Na paczątku, za prof. Samsonowicza, wyglądało na to, że może to pójdzie w dobrym kierunku, ostatecznie wszystko wpadło w stare koleiny a zmiany skupiły się, jak za komuny, na kwestiach wieku uczniów i typów szkół..@Afapipi : Ja protestuję jedynie przeciw twierdzeniu, że “że demagogia miała kiedyś wydźwięk pozytywny”. To wszystko absolutnie nie zmienia mojej oceny Peryklesa, jako jednego z najlepszych polityków ateńskich (mimo kilku błędów – nikt nie jest doskonały). Kiedy starożytni mówią o demagogii wobec Peryklesa, to krytykują tylko wybrane posunięcia, nie całość rządów, ani tym bardziej nie sposób sprawowania władzy. Perykles – Ken Livingstone starożytnych Aten ;).@Bratkowski-piotr- Jesień w Pekinie to rewelacja – aktualnie właściwy sezon, a wiele elementów tej dyskusji jakoś pasuje do Viana: archeologia, “męska miłość”, filozofia, bah, nawet Dezerter :D.@Racza @Bratkowski-piotr- ach, te tragedie nieodwzajemnionych miłości :P
Henrykspol: 10, 30, 2011 at 2:44 pm
@Marlow
Rozmywanie definicji pojęć w języku potocznym istnieje, moim zdaniem, od zawsze. Radosna twórczość publicystów i naukowców ma pewnie szereg źródeł, w tym niebywały ilościowy rozwój dyscyplin, dyscyplinek i dyscypliniątek naukowych. Poza tym zawsze mówiłem, że połowy są równe. A większa połowa wciąż tego nie rozumie. Nie widzę żadnych plusów dodatnich tej sytuacji. Plusy ujemne – i owszem. Tyle w tym temacie. :) Pozdrawiam w słoneczne, niedzielne popołudnie.
Marlow: 10, 30, 2011 at 3:00 pm
@henrykspol Popołudnie rzeczywiście, nie do pogardzenia, więc pewnie za chwilę wyciągnę mój przedpotopowy rower :)W międzyczasie zapraszam na odrobinę treningu innego rodzaju – pod wpisem Spiryta (@Polski–dom–publiczny) wrzuciłem zagadkę logiczną zainspirowaną linkiem dodanym przez Piotra Bratkowskiego (@Bratkowski-piotr-). http://blogi.newsweek.pl/Tekst/naluzie/592442,jestes-lekiem-na-cale-zlo.html(ostatnia, 26 strona komentarzy)Pozdrawiam! ;)
RaCZa: 10, 30, 2011 at 3:21 pm
@Marlow
I jeszcze to dmuchanie w trąbkę.
Lada chwila gołębie zaczną spadać z nieba.
Henrykspol: 10, 30, 2011 at 3:31 pm
@Marlow
Dwa razy bym przeczytał tekst i nie zwrócił uwagi na jego głębię. (krucjata.org.pl/lepanto.php3). Z pewną taką nieśmiałością odpowiadam: Antoni Kamiński uzyskał najwięcej, czyli całe 10 punktów. Reszta zaledwie 9. Już dawno nie mam wymagań do takich tekstów. Zęby mnie bolą, gdy usiłuję się przedrzeć przez teksty autorów z tytułami. Piszą, piszą, piszą. Ale o czym piszą, tego nie piszą. Przyjemnego spaceru.
Dezerter75: 10, 31, 2011 at 1:50 am
@Marlow
Cały czas jesteś zablokowany, przez współczesne pojmownie słowa demagogii. “Kiedy starożytni mówią o demagogii wobec Peryklesa, to krytykują tylko wybrane posunięcia, nie całość rządów, ani tym bardziej nie sposób sprawowania władzy.”
Czyli co, tylko te negatywne? Dlatego i tylko wtedy to trąciło demagogią? Spróbuj stanąć po drugiej stronie lustra.
Dezerter75: 10, 31, 2011 at 1:55 am
@Marlow
Przepraszam za formę zwracania się “na ty” :)
Marlow: 10, 31, 2011 at 3:55 am
@dezerter75 gdybyś był Littledonkey to bym powiedział “daj se siana” ;) Ale żeś nie Littledonkey – na ty jest w sam raz :D.To jest negatywna ocena i teksty z lat 60-tych, pisane przez salonowych lewaków historii tego nie zmienią..Bo w demokracjach podległych prawu to najlepsi z obywateli zajmują pierwsze miejsca, i nie ma tam demagogów; ale tam gdzie prawa nie są przestrzegane, tam wyrastają demagodzy. Demagodzy sprawiają, iż dekrety tłumu stawiane są nad prawem, a czynią to odwołując się w najmniejszych rzeczach do zgromadzenia. Tam więc oni wyrastają ponad wszystkich, ponieważ wszystko jest w rękach tłumu, a demagodzy w rękach swych trzymają głosy tłumu, który nazbyt chętnie ich słucha. .Niezbyt zgrabne tłumaczenie, ale chyba poprawnie oddaje sens, wg klasycznej, skróconej wersji Benetta – Aristotle: Politics, Księga IV. W znacznie lepszym, kompletnym tłumaczeniu Ellisa z 2006 znajdziesz konkretne przykłady na zło demagogii. Arystoteles pisze, iż rządy demagogii ostatecznie prowadzą do tyranii (to jest swoją drogą coś– dwadzieścia cztery wieki przed Hitlerem!). Podaje liczne przykłady demagogów, których działania doprowadziły do upadku demokracji. Wyróżnia wreszcie szczególny typ demagogii w którym nie ma już znaczenia demos, gdyż taki demagog skupia się na zwodzeniu małej grupy najbardziej wpływowych obywateli, jak Charykles, znany jako jeden z 30 tyranów. Pytanie retoryczne – czy jest jakikolwiek sposób interpretowania tego jako pozytywnego rozumienia demagogii? Oczywiście nie, i poza „progresywnymi”, i raczej efekciarskimi próbami z lat 60-tych, być nie może. (Diabli by to, wczesna skleroza, czy jak? Koniecznie muszę znaleźć te notatki. ;) ) Wg tego, co obecnie wiemy, termin (wł. epitet) „demagog” stworzony został przez Arystofanesa dla opisania Kleona. Pokolenie Platona obwiniało Kleona o sprowadzenie upadku nie tylko na Ateny, ale na całą Grecję – stąd też potępienie podobnych praktyk przez Platona, a za nim przez Arystotelesa, wreszcie u pozostałych histryków epoki antycznej – tu dobry przykład: Diogenes Laertius nazywa demagogiem Likona, przypisując mu faktyczne zorganizowanie procesu, który doprowadził do śmierci Sokratesa.I tyle, na razie wystarczy ;).Jedno powtórzę – jeśli masz konkretny przykład w którym słowa demagog lub demagogia użyte zostały w kontekście pozytywnym – proszę, zacytuj!.
Dezerter75: 11, 2, 2011 at 12:23 am
@Marlow
Czy kiedyś nie uważano, że Ziemia jest płaska. Staram się tylko pokornie zwrócić uwagę na odbieranie “zjawiska” bardziej uniwersalnie, obustronnie.
Też kocham humor Mleczki, czasami bardziej za abstrakcyjność a nie dosłowność.
Pozdrawiam
Marlow: November 2, 2011 at 1:04 am
@dezerter75 też pozdrawiam!
.
.
.
PS. Foushta! :mrgreen:
Dezerter75: 11, 2, 2011 at 2:27 am
Hope not last, but I will try ;)
Marlow: 11, 2, 2011 at 2:41 am
Aaah… that man, he never gives up!!! :D
Dezerter75: 11, 2, 2011 at 2:43 am
Te samopoczucie :} Cholera dobrze że Raczy nie ma :)
Marlow: 11, 2, 2011 at 2:51 am
@dezerter75 Dobranocka: :)
Dezerter75: 11, 2, 2011 at 2:54 am
Beztroska potrafi być niszczycielska :)
Spokojnych snów :)Marlow
Marlow: 11, 2, 2011 at 4:03 am
@dezerter75 Foushta! :mrgreen:
Xylomena: 11, 2, 2011 at 10:12 am
@Marlow
Czym dla Ciebie jest rzetelne źródło? Miałam takiego księdza profesora Jarmocha na katolickich naukach społecznych, który bardzo dokładnie to tłumaczył, dlaczego demagogia to pozytywne pojęcie, nie tylko co do genezy, ale po dzień dzisiejszy w języku Kościoła. Niestety jako osoba mało sumienna i nieprzywykła do tak radykalnych zmian myślenia notatek o tym nie zrobiłam :(.
Marlow: 11, 2, 2011 at 4:41 pm
@Xylomena W tym wypadku można po prostu samemu sięgnąć do oryginalnych tekstów. Rzetelne analizy to te, które odwołują się do oryginalnych tekstów i lokują pojęcia w ich właściwych kontekstach. Oryginalne teksty są w tym wypadku dostępne – powyżej wrzuciłem moje tłumaczenia fragmentów z wydań angielskich, ale oczywiście są i polskie.
Do pełnego zrozumienia terminu demagogia najważniejsza jest uważna lektura “Rycerzy” – ja mam wydanie z 2001 (“Tania książka” oczywiście ;) ) w przekładzie Janiny Ławińskiej-Tyszkowskiej. Bohaterami są słudzy/niewolnicy zamożnego, choć nieco tępego wieśniaka ateńskiego imieniem “Pan Lud” (Demos oczywiście – tu gra znaczeń, w starożytnej Grecji brzmiało to podobnie do słowa “tłuścioch”). Jeden z nich, Paflagon (karykatura Kleona) zręcznymi słówkami wkupia się w łaski Luda, by rządzić pozostałymi.
Jego technikę Arystofanes opisuje tak:
Paflagon, garbarz, drań, łotr i oszczerca.
Gdy tylko poznał charakter starego,
plaskiem padł przed nim ten skóropaflagon:
łasić się zaczął, oszukiwać, schlebiać
skrawkami skórek. I tak mówił: “Ludku,
kąpiel weź – jedną sprawę rozsądziłeś –
zjedz zupkę, przekąś, oto trzy obole.
Paflagon/Kleon w taki sposób (i na kilka innych) kieruje swym panem – Ludem. Stąd ironiczne określenie jakie nadaje mu Arystofanes: “Demagog” czyli “wodzący lud”.
Szkoda, że nie masz notatek, to bardzo ciekawe – jakie byłoby uzasadnienie pozytywnego sensu demagogii w kościele. Niewiele wiem o średniowiecznej scholastyce, być może tam było coś takiego? Ale scholastyka jednak dość mocno czerpała z Arystotelesa…
Pozdrowienia
Zew: 11, 14, 2011 at 9:07 pm
@ Marlow
nie wchodze w temat, ale przypomniał mi się klimat Mitów greckich Wandy Markowskiej, mojej ulubionej lektury z młodości. Jakże wtedy chciałbym być Heraklesem… Pozdro



No comments:
Post a Comment