Monday, July 14, 2014

Z babskim kłębkiem włóczki - ad ACTA

 Dziś wiemy, już, że sprawa ACTA istotnie trafiła ad acta, a Dotcom wciąż udowadnia, że tusza nie jest przeszkodą w wykonywaniu manewrów ze zwinnością piskorza. Czemu wszak rozpoczęta wówczas dyskusja nie znalazła swojej kontynuacji? Problem przecież nie zniknął, rozwiązania nie tylko nie widać, ale nikt nawet go nie szuka. Powtórka z rozrywki czeka nas przy kolejnej, bardziej dyskretnej próbie "podregulowania internetu"
Cała sprawa zyskała ostatnio na aktualności, gdy w parlamencie europejskim pan M. dał po buzi panu B. Żaden z panów nie jest bohaterem pozytywnym, w praktyce więcej szkody zdołał, jak dotąd, wyrządzić pan B. - wyjątkowo kiepskim zarządzaniem podległym mu resortem... 

Newsweek, Portal Opinii - 23.01.2012

Prokrustes (Προκρούστης) to antyczny przydomek grecki, który można przetłumaczyć na współczesną polszczyznę jako „Naciągacz”. W mitach greckich Prokrustes, znany też pod przydomkiem Damastes (Δαμαστής) czyli „Wymuszający”, był synem Posejdona i ze swej twierdzy na górze Korydallos kontrolował część świętej drogi z Aten do Eleuzis. Napotkanych podróżnych zapraszał na swe pokoje i oferował im nocleg w specjalnie przygotowanym łożu. Nocleg był bezpłatny, wiązała się z nim jednak seria bolesnych zabiegów. Prokrustes, tradycjonalista, obrońca standardów i esteta, sprawdzał harmonijne dopasowanie podróżnego do łoża. Nad ciałami podróżnych, dla których łoże było zbyt długie, pracował żelaznym młotem, rozbijając ich członki do stosownej długości. Zbyt wysokich podróżnych dopasowywał przycinając ich do prawidłowych rozmiarów. Instytucje czerpiące korzyści z egzekwowania należności za prawa autorskie zachowują się jak współcześni potomkowie Prokrustesa; kiedy widzą niezgodność łoża i podróżnika, zamiast popracować nad ofertą, wolą pracować nad klientem.








[] Tezeusz zabijający Prokrustesa, krater czerwonofigurowy.
 Fot: NYPL.


Jak widać z preambuły, będzie o prawach autorskich w internecie i choć wysyp tekstów na ten temat mamy ostatnio na blogu, mam wszak płochą nadzieję, że mój coś jeszcze tu doda, choćby kłębek włóczki :).
Anachroniczność obowiązujących praw o ochronie własności intelektualnej najlepiej widoczna jest w dwóch, związanych ze sobą przykładach – w patentowych wojnach producentów smartfonów i tabletów oraz w problemie tak zwanego „piractwa” w sieci.

Pomińmy może smartfony (w trasie stosuję kombinację starej Nokii flip-out i netbooka pod linuxem więc smartfony mnie aż tak nie poruszają) i spójrzmy na na internet. Dyskusję w ostatnich dniach zdominowały wojny z PIPem, z SOPA, i z ACTA. PIP, „Protected IP” czyli „Zastrzeżony IP”, to propozycja legislacyjna (tzw. bill) przedstawiona w Kongresie USA przez Patricka Leahy, demokratycznego kongresmena reprezentującego stan Vermont. SOPA czyli Stop Online Piracy Act, to także propozycja legislacyjna, ale ogłoszona w Senacie USA przez republikanina z Teksasu, Lamara Smitha. (Z Teksasu! O ironio, iskro bogów...) przy gorącym wsparciu demokratycznego kongresmena Mela Watta z Karoliny Północnej. Te dwa ponadpartyjne projekty są ze sobą ściśle powiązane i wzajemnie się uzupełniają. Dają one amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości prawo i środki do występowania przeciw zagranicznym właścicielom stron i serwerów łamiącym prawa autorskie obowiązujące w US, blokady ich adresów IP w przeglądarkach internetowych (poprzez dostawców) i w wyszukiwarkach, a także zwiększają kary za tego typu przestępstwa. SOPA jest bardziej szczodra niż PIP i oferuje Departamentowi Sprawiedliwości możliwość nałożenia cenzury na jakiekolwiek strony sieciowe nielegalnie przechowujące materiał chroniony prawami o własności intelektualnej. Jak powiedział senator Smith, amerykańskie przedsiębiorstwa internetowe zapewniają gospodarce amerykańskiej 19 milionów wysokopłatnych miejsc pracy i generują ponad 60% amerykańskiego eksportu. Już czas zatrzymać piractwo sieciowe i rozpocząć działania chroniące amerykańskie wynalazki i miejsca pracy.

[] Nieautoryzowany plakat wyborczy Lamara Smitha, za: Weknowmemes.





Loix w konkluzji swego wpisu [Tytuł ocenzurowano] zakwestionował samą koncepcję praw autorskich pisząc:
Prawa autorskie i patenty są nieuzasadnionym czerpaniem korzyści przez ludzi, którym uda się odnaleźć jakąś nową ideę... [tymczasem] ...we wszechświecie wszelkie rozwiązania i idee są z góry możliwe, a więc człowiek ich nigdy nie tworzy, lecz tylko odkrywa. Takowy odkrywca może czerpać dochody ze swego odkrycia, ale nie powinien mieć monopolu na korzystanie z właściwości wszechświata, które są wspólnym dobrem wszystkich ludzi.

Hmmmmmmm. Sofistyka to jest niestety i rację miał Sokrates odsądzając Sofistów od czci i wiary. Pomińmy uproszczoną wersję przyjętego założenia o formie wszechświata. Taka teza po prostu nic nie wnosi do dyskusji poza postulatem zmiany terminu: „odkrywca” zastępuje „twórcę” i wracamy do punktu wyjścia. Czyli właściwie dlaczego nie może mieć takiego monopolu? Jeśli Loix, dokonując w swoim własnym ogródku próbnego odwiertu odkryje złoże ropy naftowej (czego mu serdecznie życzę w Nowym Roku ;) ) , to czy będzie musiał się z kimś tym złożem podzielić? Nie będzie musiał. Oczywiście może się podzielić, ale z własnej woli - i bardzo dobrze. Mówiąc czy to o twórcy, czy o odkrywcy, myślimy często o tworzeniu, czy odkrywaniu nowych wartości. W rozrywkowym biznesie w 90% przypadków mamy jednak do czynienia z tworzeniem/odkryciem kolejnej metody dojenia owieczek przy użyciu wielokrotnie wykorzystanych już formuł literackich, dźwięków i wizerunków. Ale, prawdę mówiąc, to spostrzeżenie też prowadzi nas donikąd.

Skoro ktoś wyprodukował coś, co inni uważają za wartościowe, to ma prawo na tym zarobić. Koniec i kropka. I to nie jest też kwestia tego "ile" ma zarobić. To pytanie jest po prostu irracjonalne. Powiemy, że może zarobić 1 323 521 dolarów i 2 centy, na tym koniec, więcej nie dostanie? Potem producent zarobi ...tu wstaw dowolną kwotę... i też szlaban? Reszta za darmo? Czy może dla państwa? Kto te kwoty będzie określał i na jakiej podstawie?

Ile chcą mu płacić, tyle zarobi. Producent tak samo. Problem nie leży w tym, ile zarobi, problem w tym, w jaki sposób te zarobki są generowane. W tej chwili mamy faktycznie XIX-wieczne prawa copywrite'owe przeniesione w wiek, jak by nie patrzeć, XXI. Nie są one bynajmniej zachowywane w takiej formie dlatego, że najlepiej chronią twórców. Powód jest prosty, w obecnej postaci pozwalają one na generowanie ogromnych zysków potężnej grupie symbiotycznej biurokracji, nie mającej nic wspólnego z twórczością, ale zajmującej się ochroną i powiększaniem zysków płynących z „towaru”. Bynajmniej nie kwestionuję sensowności istnienia tej biurokracji. Wielu artystów bez agentów i producentów zwyczajnie musiałoby robić coś innego (tzw uczciwą robotę... mogliby np. być politykami :) ). Problem w tym, że biurokracja z natury swojej ma charakter zachowawczy i na nowe warunki odpowiada rozbudowywaniem starych przepisów. Doradzająca politykom biurokracja producentów i menedżerów rozrywki nie jest w stanie stworzyć nowych rozwiązań. Proponowane restrykcje są tego najlepszym dowodem. Nie zrobią tego rządowi eksperci od software'u – ich niewątpliwy profesjonalizm nie zdominuje podstawowego punktu widzenia, jako że funkcje ekspertów pełnią w tym wypadku (na przykładzie USA, bo u nas to tajemnica) twórcy gier.

(By być fair, oni myślą jednak bardziej progresywnie niż „rozrywkowi” biurokraci, wiązanie praw i profitów autorskich ze Steamem nie jest pomysłem idealnym, ale na pewno jest to pomysł zmierzający we właściwą stronę.)

 Internet stworzył zupełnie nowe środowisko rozpowszechniania twórczości, co wymaga zupełnie nowego podejścia i nowych rozwiązań. Teoretycznie, Leahy, Smith, Watt i cała reszta powinni to zauważyć, praktycznie raczdej nie ma szans, by zauważyli. Nie wierzę, że da sobie z tym radę Michał Boni, który u nas zajmuje się formułą ACTA.

ACTA to kolejny problem i dowód na całkiem dobry poziom amerykańskiej demokracji: PIP i SOPA musiały być prezentowane w sposób jawny i społeczeństwo mogło wyrazić swą wolę. Społeczeństwo wolę wyraziło i oba akty zostały de facto odłożone ad acta. Co nam pozostawia kwestię ACTA, wobec której minister Boni prezentuje niezbyt uzasadniony optymizm. Szkoda, że go to nie martwi, bo mnie martwi jak cholera, a jemu za zmartwienie płacą.

Pod tym linkiem (archiwum Wikileaks) jest jeden z wczesnych, nieoficjalnych i z tajemniczych powodów trzymanych w sekrecie projektów umowy ACTA. Projekty te, od początku po dziś dzień, były dyskutowane „na szczeblu eksperckim” czyli między wyznaczonymi przez poszczególne rządy urzędnikami. Nie wiemy, kim są ci urzędnicy, nie wiemy jaki jest ich związek z faktycznymi beneficjentami finansowymi ACTA, za to wiemy, czy są tam reprezentowani nabywcy – nie są reprezentowani.

ACTA powinna być z miejsca odrzucona już ze względu na pomysł, że wytyczne przepisów które będą miały ogromne znaczenie dla konsumentów, bez konsumentów mogą (powinny?) być tworzone.
NIC O NAS BEZ NAS Panie Premierze. Jeszcze jest czas! Gała do szafy, szorty do pralki i do roboty, pogonić kota Boniemu, niech wreszcie ujawni projekt, wrzuci do internetu i zacznie tam konsultacje, przecież o tym jest mowa - gdzie oni rozmawiają? Szukają inspiracji i bratniej pomocy na Bonifraterskiej? Co robi u licha Pan Minister, że obudził się z ręką w nocniku i dopiero jak mu zablokowali stronę na parę godzin, to doszedł do wniosku, że sprawdzi, co właściwie mamy podpisać? Dyskusja trwa nie od dziś, a on nie wie, co podpisuje?

Niewykluczone, że są też inne, konkretne powody odrzucenia ACTA. W tym starym, bardzo ogólnym projekcie z 2007, ACTA postuluje powołanie „formalnych lub nieformalnych grup konsultacyjnych (...) współdziałających na szczeblu międzynarodowym”. Podobne grupy stały w USA za PIP i za SOPA.

Producenci wszystkich krajów łączcie się... ACTA oferuje też bliżej nieokreślone prerogatywy śledcze dla jej beneficjentów – firm fonograficznych, wydawnictw, producentów filmowych etc. oferując im uprawnienia pozwalające na „efektywne identyfikowanie rzekomo łamiących prawa autorskie”. Rzekomo łamiących? Już nie potrzeba dowodów? I to nie jest już sprawa policji? Bo za trudne? Agent Tomek wszedł do polityki i nie ma Wuja w CBSie? Trudno powiedzieć, na ile powyższe zastrzeżenia mają rację bytu, możemy przeczytać jeden, przypadkowo uzyskany przez Wikileaks egzemplarz wczesnej wersji projektu. Powtórzę – 500 milionów konsumentów ma prawo do informacji i do reprezentacji. Nie mogą o tym decydować urzędnicy unijni słuchający wyłącznie jednej strony – finansowych beneficjentów ACTA.

Przed kilkoma dniami Nowi Zelandczycy, na polecenie Wielkiego Brata, aresztowali Dotcoma et consortes i zamknęli serwery i biura Megaupload, Amerykanie zamknęli u siebie, Kanadyjczycy u siebie. Nie bronię Dotcoma! Powinien siedzieć już za ciężkie wykroczenia przeciw estetyce widoczne w tym, co na siebie zakłada, dodatkowo jeszcze za jazdę z tablicą rejestracyjną MAFIA (czyli za głupotę, ale to akurat nie jest na razie karalne). Megaupload na reklamach i opłatach za szybki dostęp zarobiło 175 mln dolarów, rzekomo korzystając przy tym z cudzego produktu pobieranego przez klientów ładowarki. Straty zainteresowanych szacowane są na 500 mln. dolarów. Odpowiedź wg propozycji Smitha i Leahy to cenzura adresów IP prowadzących do Megaupload, zamknięcie wszystkiego i penalizacja właścicieli. Sorry, Jose, to kompletna głupota i zarzynanie kury znoszącej złote jajka. Właściwym kierunkiem działań nie jest wzmożenie kontroli internetu, ale wsparcie środków technicznych i, dopiero gdy te będą dostępne, mechanizmów prawnych umożliwiających, czy wymuszających, transfer części tak zdobytych zysków do twórców utworów. Oczywiście, jest to też kwestia pewnego umiarkowania. Jeśli producenci zamiast 500 mln, których i tak nie zobaczą, zadowoliliby się 100 mln, ale z perspektywą dalszych zysków... nie wiem jak Dotcom, ja bym poszedł na taki układ. Pisałem wyżej o „rzekomym” korzystaniu etc.,  gdyż jak na razie szykuje się długi przewód sądowy, w czasie którego istotna część owych 175 mln trafi do najlepszych firm adwokackich w branży... Co tam, niech ktoś ma z tego jakiś pożytek.


[] Kim Dotcom vel Schmitz - ten bez wąsów. 
Fot. za: Windowsera.



Biznes Megaupload popierała część artystów, którzy uważali, że z ewentualnych tantiem i tak nie zobaczyliby wiele, może więc lepiej postawić na promocję. Poniżej link do MegaSong, reklamowej piosenki Megaupload, w której wystąpili m. in. Puff Daddy, Will.I.am, Alicia Keys, Snoop Dogg, Chris Brown, Kanye West, Lil John, Jamie Foxx, Serena Williams i Mary J. Blidge. Piosenka, jak piosenka, nie w tym rzecz.

Jak można to wszystko uporządkować? Pisałem, że część producentów gier ostatnio wprowadza rejestrację przez sieciowy Steam, nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale idące w dobrym kierunku – towar broni się sam. Inny przykład, też może nie rewelacyjny i wymyślony z sufitu by wyjaśnić o czym myślę: film przechodząc przez serwery dostępowe pozostawiałby identyfikator elektroniczny, a na podstawie identyfikatora właściciele serwerów udostępniających pliki byliby automatycznie obciążani pewnymi – niewielkimi(!) - opłatami. Technicznie bardzo trudne, ale lepsze niż cenzura IP.

Próbowałem się zorientować w kosztach odtwarzania w radiu utworu muzycznego - okazuje się, że jest to kompletna wolna amerykanka. Wszystko jest osobno negocjowane ze stacjami, osobne stawki w zależności od stacji, utworu, wykonawcy etc. Nie wiem, czy jest w ogóle możliwe stwierdzenie ile trafia do twórców, ile do ZAIKSu. W Stanach jest podobnie. Wytwórnie bronią przede wszystkim własnych zysków, RIAA (Związek Producentów Nagrań) swoich, ASCAP (Stowarzyszenie Kompozytorów, Artystów i Wydawców) swoich, AMA (Stowarzyszenie Muzyków) swoich. Dobrze, że bronią, po to są, ale obecne status quo, przyjęte przed rozwojem internetu, wymaga poważnych zmian. Dopiero po nich możliwe będzie porządkowanie internetu - związane jednak z obiektem - plikiem muzycznym, czy filmowym, nie zaś ze zwiększaniem przestarzałej i nieadekwatnej formuły biurokratycznego nadzoru prawnego, w dodatku podzlecanego zainteresowanym finansowo firmom (w propozycji SOPA dostawcy powinni blokować IP na żądanie właścicieli praw autorskich, PRZED udowodnieniem przestępstwa). Tu miał być długi fragment o tym, dlaczego rozwiązania PIP, SOPA i ACTA grożą destabilizacją systemu DNS i w konsekwencji całego internetu, ale o tym każdy może sobie sam przeczytać w bardzo dobrym tekście Don’t break the internet (Nie niszczcie internetu) opublikowanym przez Stanford Law Review.

W przeciwnym razie musimy być konsekwentni, sorry Jose, adios biblioteki publiczne...

Pozdrawiam wszystkich i – na wszelki wypadek – lecę do biblioteki (póki są)!

PS. A co się działo, zapyta ktoś, kiedy trafiły się rzadki podróżny, który pasował do łoża Prokrustesa? Otóż, Szanowni Czytelnicy, takie wypadki się nie zdarzały. Prokrustes tak bardzo cenił swe zabiegi harmonizujące, iż na wszelki wypadek miał dwa łoża, różnej długości. Gości dobrze dopasowanych do uznanego standardu zapraszał więc do drugiego łoża. Ostatecznie to podróż jest ważna, nie dotarcie do celu!

Zamiast posłowia – Gintrowski recytuje Herberta.



Moje ruchome imperium między Atenami i Megarą
Władałem puszczą wąwozem przepaścią sam
Bez rady starców głupich insygniów z prostą maczugą w dłoni
Odziany tylko w cień wilka i grozę budzący dźwięk słowa Damastes

Brak mi było poddanych to znaczy miałem ich na krótko
Nie dożywali świtu jest jednak oszczerstwem nazwanie mnie zabójcą
Jak głoszą fałszerze historii

W istocie byłem uczonym reformatorem społecznym
Moją prawdziwą pasją była antropometria

Wymyśliłem łoże na miarę doskonałego człowieka
Przyrównywałem złapanych podróżnych do owego łoża
Trudno było uniknąć - przyznaję - rozciągania członków obcinania kończyn

Pacjenci umierali ale im więcej ginęło
Tym bardziej byłem pewny że badania moje są słuszne
Cel był wzniosły postęp wymaga ofiar

Pragnąłem znieść różnicę między tym co wysokie a niskie
Ludzkości obrzydliwie różnorodnej pragnąłem dać jeden kształt
Nie ustawałem w wysiłkach aby zrównać ludzi

Pozbawił mnie życia Tezeusz morderca niewinnego Minotaura
Ten który zgłębiał labirynt z babskim kłębkiem włóczki
Pełen forteli oszust bez zasad i wizji przyszłości

Mam niepłonną nadzieję że inni podejmą mój trud
I dzieło tak śmiało zaczęte doprowadzą do końca

Saturday, July 5, 2014

Wukan - oblężona wieś

 W grudniu 2011 śledziłem przez dwa tygodnie wiadomości w zagranicznych mediach o protestach w chińskim Wukan i o oblężenie wsi przez komunistyczną milicję i siły bezpieczeństwa. W zagranicznych, bynajmniej nie przez snobizm, ale po prostu dlatego, że media polskie były wyjątkowo wręcz wstrzęmięźliwe  w prezentowaniu informacji o problemach KPCh. Nie sądzę, że przyczyną była równoczesna wizyta Prezydenta Rzeczypospolitej w Szanghaju. Raczej i wizyta, i brak informacji wynikały z dość typowego niestety prowincjonalizmu mediów i administracji. 
A kogo to, panie, obchodzi co te Chińczyki u siebie robią... 
By choć odrobinę pustkę tę wypełnić, wstawiłem serię wpisów, chronologicznie dokumentujących rozwój wydarzeń. Dziś, po dwóch i pół roku, wiemy co nieco o dalszych losach bohaterów tamtych wydarzeń - z obu stron oblężniczego kordonu. Ale to już temat na osobne teksty.

Newsweek, Portal Opinii - 15-22.11.2011



21 grudnia 20011 protest mieszkańców Wukan został zakończony - wyniki negocjacji z władzami i możliwe implikacje dla przyszłych zmian we władzach centralnych w ostatniej już aktualizacji, na końcu wpisu. Wszystkim, którzy wraz ze mną śledzili wydarzenia w Wukan, bardzo dziękuję za życzliwą uwagę!









Nie ma jakiejś specjalnej różnicy między chłopem a żołnierzem. Musicie mieć odwagę. Zostawiacie swoją ziemię i zostajecie żołnierzami. To, że jesteście rolnikami, nie czyni różnicy, a jeśli jesteście wykształceni, to tym lepiej.
Mao Zedong Czerwona Książka Walki Partyzanckiej.

7000 kilometrów na wschód od Warszawy, południowe Chiny,  wieś Wukan, centrum ponad 12-tysięcznego okręgu rolniczo-rybackiego w prowincji Guangdong niedaleko Hong Kongu.
Mieszkańcy Wukan wyrzucili lokalnych przedstawicieli Komunistycznej Partii Chin i wybrali sejmik i radę -  którą tworzy 13 „reprezentantów woli ludu” - bo tak ich, całkowicie zgodnie z tekstami Mao, nazwano.
W ubiegłą niedzielę, 11 grudnia, 1000 uzbrojonych milicjantów bezskutecznie próbowało zająć wieś, przy użyciu armatek wodnych i gazu łzawiącego. Wobec nieskuteczności bezpośredniego natarcia, milicja otoczyła wieś szczelnym kordonem, nie zezwalając na dostarczanie wody i żywności.


[] Demonstracja w Wukan. (AFP/GETTY za: The Telegraph)

Rybacy i wieśniacy z Wukan to twardzi ludzie, pozostający „od zawsze” w sporze z sąsiadami z Lufeng w zrozumiałej u nas doskonale tradycji Karguli i Pawlaków . „W niebiosach jest Bóg Gromów, na ziemi są Lufeng i Wukan”, jak mówi lokalne porzekadło. I najtwardszy rybak musi przecież z czegoś żyć. Dwa miesiące temu, we wrześniu, mieszkańcy wioski zbuntowali się przeciw zabraniu im przez przedstawicieli administracji jednego z ostatnich nadających się pod uprawę obszarów i przekazaniu go deweloperskiej firmie o miłej nazwie „Wiejski Ogród”.


W 2006 roku rząd chiński podjął decyzję o zmianie przepisów regulujących kwestie ziemi uprawnej. Zrezygnowano z wcześniejszego podatku rolniczego, umożliwiając jednocześnie administracyjną sprzedaż ziemi. Sumy z tej sprzedaży są obecnie jednym z ważnych źródeł dochodu państwa, co naturalnie wzmacnia presję na rekwizycję gruntów. Rocznie około 200 000 hektarów gruntów podlega rekwizycji. Były redaktor naczelny China Daily, oficjalnego organu KPCh, przyznał, że w latach 2007-2009 ilość protestów przeciw zaborowi ziemi regularnie przekraczała 90000. W 2010 było już znacznie ponad 100 000 protestów przeciw bezprawnemu zagarnianiu ziemi przez lokalnych oficjeli. Ostatni i największy z nich rozpoczął się dwa miesiące temu, w początku września 2011 w Wukan. Mieszkańcy okręgu, po bezskutecznych protestach w urzędach, wyszli na ulicę i zajęli lokalny komitet.


Przed sześciu laty, w tej samej prowincji Guangdong, mieszkańcy osiedla Dongzhou i wsi Taishi zaprotestowali przeciw manipulacjom gruntami dokonywanym przez skorumpowanych urzędników. Milicja zareagowała wówczas z całą stanowczością. Podczas pacyfikacji Dongshou, od strzałów funkcjonariuszy bezpieczeństwa zginęły trzy osoby.




[] Wutang, protesty, 14 grudnia 2011. Fot. anon. za: ChinaGeeks



Prowincją Guangdong włada niepodzielnie Wang Yang, pierwszy sekretarz KPCh w Guangdong i inicjator regionalnego programu rozwoju „Szczęśliwy Guangdong”, którego celem ma być niwelowanie nierówności społecznych i harmonia społeczna. Wang jest nieoficjalnie typowany na zajęcie w niedalekiej przyszłości jednego z najbardziej eksponowanych miejsc w hierarchii władz centralnych. Jednym z symboli przemian podległej mu dziedziny stało się miasto Lufeng, z reprezentacyjnymi siedzibami organów władzy, z popularnym ośrodkiem wakacyjnym dla członków partii, i z cieszącym się lokalną sławą klubem nocnym „Złote Piaski”, w którym skąpo odziane hostessy podejmują podjeżdżających luksusowymi limuzynami gości. W czerwcu tego roku Wang przeszedł pierwszy poważny test swej administracji, kiedy w mieście Zengcheng wybuchł bunt migrujących robotników przeciw fatalnym warunkom życia i pracy. Zbuntowani robotnicy spalili komisariat i kilka samochodów, a milicja odpowiedziała z równą stanowczością jak przed laty w Dongshou, dokonując masowych aresztowań i wprowadzając do miasta wzmocnione siły bezpieczeństwa.

Kolejnym testem stały się zamieszki w Wukan. Lokalny sekretarz partii, poprzez ustalone wybory obsadził wszystkie stanowiska krewnymi i znajomymi, po czym rozpoczął szeroko zakrojoną operację wyprzedawania deweloperom gruntów wsi. Kiedy wieś straciła kolejną część gruntów, rozpoczęły się demonstracje. Do pacyfikacji Wukan wysłano oddziały milicji wzmocnione „siłami ochotniczymi”, czyli chińskim odpowiednikiem znanego starszym czytelnikom ORMO. Akcja milicji napotkała na silny opór. Jeden z mieszkańców komentował później wydarzenia mówiąc:Byli jak wściekłe psy, tłukli każdego, kogo zauważyli. Aresztowali kilku ludzi, więc otoczyliśmy im komisariat, aż zwolnili naszych. Mieszkańcy wyrzucili członków partii z gmachu komitetu i wybrali własny sejmik, liczący 117 osób. Z nich wybrano 13 "Reprezentantów Woli Ludu" tworzących "Tymczasową Radę Wsi".




[] Wutan, rodziny zatrzymanych, 13 grudnia 2011.
 Fot. anon. za ChinaGeeks





Tym razem władze wyraźnie ograniczyły skalę represji, rezygnując z demonstracyjnej obecności większych sił milicyjnych i organizując serię spotkań z mieszkańcami, których zapewniano o naprawieniu wypaczeń. Sekretarz Wang osobiście obiecał przywrócenie harmonii w Wukan, nawet jeśli miałoby to wiązać się ze zmniejszeniem tempa rozwoju rejonu. Po kilku dniach sytuacja wróciła do delikatnej równowagi. Władze obiecały nie podejmować działań prawnych przeciw protestującym. Co tydzień przeprowadzano „ogólne zgromadzenia” na które mieli stawiać się wszyscy mieszkańcy. Za „harmonizowaniem” sytuacji, nie szły jednak żadne praktyczne działania. Tymczasowi radni zaczęli więc organizować demonstracje, przypominające władzom o źródłach konfliktu. W listopadzie, około 3000 ludzi, przez dwie godziny siedziało przed siedzibą władz w pokojowym proteście. Odpowiedzią władz było zwolnienie z zajmowanych stanowisk lokalnego sekretarza i jego zastępcy oraz ogłoszenie przeprowadzenia partyjnych wyborów nowych przedstawicieli KPCh w Wukan. Równocześnie wydane zostało oficjalne ogłoszenie, iż za niepokojami w Wukan stoją elementy „obce”, w tym prowokatorzy z Hong Kongu. Jeden z członków Rady Tymczasowej powiedział: Chcemy tylko uczciwych wyborów. Nie buntujemy się przeciw partii. Chcemy, żeby usłyszeli nas w Beijing.


9 grudnia, w ubiegły piątek, władze lokalne ogłosiły stanowcze działania przeciw nielegalnej organizacji jaką jest „Tymczasowa Rada Wioski”. Tego samego dnia aresztowano 5 spośród 13 Reprezentantów. W niedzielę, 11 grudnia, przedstawiciele władz wydali ogłoszenie, że jeden z zatrzymanych, Xue Jinbo, lat 43, zmarł w areszcie „na atak serca z powodu załamania psychicznego”. Mieszkańcy wyszli na ulicę i kamieniami odparli szturm nadciągających sił bezpieczeństwa. Wioskę opuścili już bogaci i ustosunkowani, w tym sekretarz partii i wójt, obaj dumni posiadacze komfortowych willi postawionych na zarekwirowanych gruntach rolnych. Kordon milicji blokuje dostępu, ale mieszkańcy sąsiedniej wsi zorganizowali tajną ścieżkę, którą, na motorynkach, próbują dostarczać żywność. Jedna wyprawa zajmuje jednak około godziny i jest bardzo niebezpieczna, więc tylko małe ilości można w ten sposób przerzucić.




[] Xue Jinbo. (Fot. za chińskim portalem Obrońcy Praw Człowieka - 维权网)





Mieszkańcy Wukan zebrali się przed lokalną salą zebrań, wysyłając na drogi patrole z rybackimi krótkofalówkami, ostrzegające przed działaniami milicji.
Zhang Xiaoping, który ma stoisko na lokalnym targu, powiedział: - Wystarczy nam żywności na jakieś 10, może 12 dni. Milicja zablokowała też port, więc rybacy nie mogą wypływać. Któryś z nich rzucił w niepokornej odpowiedzi: prędzej umrę z głodu, niż się poddam.
Yang Semao, jeden z pozostałych Radnych dodał, że władze próbowały układów wysyłając krewnego jednego z zatrzymanych, ale wieś odrzuciła ofertę.
- Chcemy, żeby przyznali się do odpowiedzialności za rozlew krwi, kiedy milicja biła nas we wrześniu. Niech przyznają, że mamy zgodne z prawem zażalenia, że nasi reprezentanci są prawomocnymi negocjatorami, wreszcie, żeby oddali naszą ziemię, którą podzielimy równo między mieszkańców.
[] Uzbrojeni w broń gładkolufową milicjanci z oddziałów otaczających Wukan. (Fot. AFP za Spiegel Online)



15 XII 2011

Yang Sanmao, reprezentant wioski wyjaśnił szczegóły odrzuconego przez wieś układu, który zaproponowały władze lokalne. W ich propozycji, w zamian za natychmiastowe rozebranie barykad, rozwiązanie patroli i powrót mieszkańców do codziennych zajęć, nie będzie dalszych aresztowań, aresztowani mieszkańcy wsi zostaną zwolnieni, a ciało Xue Jinbo zostanie zwrócone rodzinie. Jednocześnie przekazano nieoficjalne groźby otwarcia ognia i zesłania wszystkich mieszkańców do obozów pracy.
Rodzina Xue zdecydowała się na przeprowadzenie jutro ceremonii pogrzebowych, nawet jeśli szanse odzyskania ciała zmarłego w areszcie Xue Jinbo są niewielkie.
Malcolm Moore, reporter brytyjskiego Telegraph, który przebywał w Wukan od dwóch tygodni, na prośbę mieszkańców opuścił wieś, by nie zwiększać niebezpieczeństwa agresywnych posunięć władz. Jego zdaniem przybycie do wioski oficjalnej reporterów oficjalnej, chińskiej agencji prasowej Xinhua może sugerować zamiar pokojowego rozwiązania sporu przez władze centralne. Władze lokalne ogłosiły jednocześnie zdecydowany zamiar aresztowania "agitatorów", w tym Yang Sanmao.
Rząd chiński zablokował w krajowym internecie wyniki poszukiwań Wukan i Shanwei (rejon administracyjny, do którego należy wieś).
Stacja telewizyjna I-Cable z Hong Kongu udostępniła nakręcone w Wukan materiały video. Poniżej w opracowaniu Stratfor:








16 XII 2011

Wczesnym popołudniem czasu lokalnego, anglojęzyczny, chiński Global Times, zamieścił na swych stronach niewielką notatkę informującą, iż konflikt w Wukan został zakończony wieczorem w czwartek. Global Times to oficjalny magazyn związany z KPCh, publikujący przede wszystkim z myślą o czytelnikach zachodnich i swym profilem (a także poziomem tekstów) przypominający nieco PRL-owską „Politykę” z czasów Mieczysława Rakowskiego. Wg notatki GT, sytuacja we wsi wraca do normy, a władze lokalne podejmują intensywne działania w celu wyjaśnienia ewentualnych nieprawidłowości.

Ocena sytuacji w Wukan przez obecnych w wiosce reporterów z Hong Kongu jest jednak zasadniczo różna od wersji oficjalnej prezentowanej w GT. Zgodnie z ich relacją, mieszkańcy wioski nie mają zamiaru kończyć protestu. Władze lokalne, konkretnie niedawni przedstawiciele administracji partyjnej w Wukan i ich krewni, w czwartek i piątek oferowały znaczne przydziały ryżu mieszkańcom wioski w zamian za składanie podpisów in blanco, na pustych kartkach papieru. Jak dotąd, papiery podpisują głównie 7-8 letnie dzieci, które przynoszą ryż rodzicom.



[] Pogrzeb Xue Jinbo - przemawia Liu Zulan, jeden z reprezentantów wioski, obecnie, wraz z Yan Semao uznany przez władze lokalne za "niebezpiecznego kryminalistę". (AFP/GETTY za: The Telegraph)




Blisko 7000 mieszkańców Wukan przybyło dziś na symboliczny pogrzeb Xue Jinbo. Decyzją władz lokalnych, ciało zmarłego nie zostało wydane rodzinie w celu pochówku. Córka Xue Jinbo, Jianwan, w rozmowie z reporterem wydawanego w Hong Kongu iSun Affairs powiedziała, że kiedy rodzinie pozwolono zobaczyć ciało ojca, były na nim skaleczenia i opuchnięcia, zwłaszcza na rękach, na szyi i w okolicy ust, a na ciele i szczęce otwarte rany. Miał również ślady na plecach, wyglądające na powstałe podczas kopnięć lub uderzeń. Nie ma możliwości przeprowadzenia niezależnej autopsji. Oficjalna autopsja przeprowadzona przez patologa sadowego Liu Shuiping jako przyczynę śmierci podała zawał serca. Dr Liu stwierdził jednocześnie, iż ślady na ciele Xue powstały na skutek „niewielkiej przemocy” i nie mają związku z przyczyną zgonu.




[] Pogrzeb Xue Jinbo, w centrum córka zmarłego. (AFP/GETTY za: The Telegraph)



Na pogrzebie Xue mieszkańcy wioski ponieśli transparenty: „z żalem żegnamy Xue Jinbo” i „oddałeś życie za naszą ziemię”.
Huang Hancan, mieszkaniec wioski, powiedział reporterom z Hong Kongu:To był człowiek, który miał serce dla ludzi. Poległ walcząc o ziemię dla całej wioski. Wszyscy płaczemy. To był zdrowy człowiek, więc musiał być bity, jak inaczej mógłby umrzeć w dzień po aresztowaniu? Nie mamy wątpliwości, pobito go na śmierć, i to każdy z nas łatwo może sobie wyobrazić.
Huang dodał, że mieszkańcy wioski nie poddadzą się:
- Żądamy od rządu sprawiedliwości i będziemy walczyć do końca.



[] Yang Guoquang prowadzi do ślubu swą córkę, Yang Huiyan. (Fot.: Dziennik Południowej Metropolii 南方都市报)





„Wiejski Ogród”, z siedzibą w Guangdong, która przejęła kontestowane grunty Wutan, to jedna z największych firm deweloperskich w Chinach. Firma należy do lokalnej rodzin Yang. Obecnie firmą kieruje Yang Huiyan (na zdjęciu - w centrum), druga córka założyciela firmy Yang Guoquang.

Wg szacunków magazynu Forbes, w roku 2007, po transferze aktywów firmy do Yang Huiyan, licząca wówczas 23 lata absolwentka Ohio State University została najbogatszą osobą w Chinach, z fortuną szacowaną na 16 miliardów dolarów. Nadal zajmuje pozycję najbogatszej osoby w Chinach, jednak od roku 2008 nieudane, międzynarodowe inwestycje Country Garden przyniosły znaczące straty; istotnym fragmentem była walka giełdowa z Merrill Lynch (jeszcze przed przejęciem ML przez Bank of America), która dla chińskiej dziedziczki zakończyła się stratą ponad 110 milionów USD. Agresywne działania na chińskim rynku nieruchomości mają skompensować straty, jednak spowodowały one jednocześnie drastyczne pogorszenie wizerunku firmy. W tej sytuacji możliwy jest scenariusz w którym rząd w Beijing może zdecydować się na drastyczne uderzenie w Country Garden, co mogłoby częściowo naprawić szkody wyrządzone propagandowemu wizerunkowi władz przez konflikt w Wukan. Ostatecznie ta część sprawy zostanie zapewne rozstrzygnięta jakością układów jakie Country Garden ma wśród części chińskiej wierchuszki; są one na pewno bardzo duże, w najbliższym czasie okaże się, czy są wystarczające.






17 XII 2011

„Okoliczności incydentu w Lufang/Wukan” wg władz lokalnych.
Na stronach informacyjnych komitetu KPCh w Shanwei, opublikowane zostało oficjalne stanowisko władz lokalnych w dokumencie zatytułowanym „Okoliczności incydentu w Lufang/Wukan”. (link do tłumaczenia Google, niezbyt zgrabnego, dającego jednak pewne pojęcie o zawartości) Komitet w Shanwei odpowiada za całość prefektury. Opublikowany dokument omawia w skrócie historię konfliktu, wyraźnie minimalizując jego skalę – we wrześniowych i listopadowych demonstracjach miało brać udział jedynie 400 ludzi, którzy jednak najwyraźniej zdołali spowodować ogromne szkody, mimo interwencji sił bezpieczeństwa. Dokument ten następnie omawia wyniki dochodzenia przeprowadzonego w okręgu, przyznając częściowo rację mieszkańcom Wukan w kwestii korupcji: wspomina o nieprawidłowościach finansowych powstałych w czasie zarządzania transakcjami przez byłego sekretarza i jego zastępcę, przeciw którym zostanie wszczęte dochodzenie. Część kwestii pozostawiono do dalszego wyjaśnienia, w tym dalsze losy spornego gruntu; transakcja została chwilowo zawieszona do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy. Nabywca gruntu zapłacił zakontraktowaną kwotę rekompensaty. Problem ubogich mieszkańców wioski, zapewnienia im mieszkań i dofinansowania szkoły ma zostać rozwiązany na drodze dotacji i dodatkowych przydziałów gruntów pod nowe osiedla. Najbardziej stanowczo odpowiedziano na wysuwany przez Wukan postulat zezwolenia na wybieranie władz wioski przez samych mieszkańców. W dokumencie stwierdzono dobitnie, iż „nie ma żadnych raportów ani doniesień wspierających twierdzenie protestujących, jakoby wybory przebiegały nieprawidłowo” a „obecne wakaty, powstałe po odwołaniu części kadr, zostaną wypełnione w drodze zgodnych z procedurą wyborów”.


Dokument władz Shenwei określa pięciu aresztowanych jako prowodyrów podburzających tłum do działań chuligańskich i kryminalnych, w tym do ataku na komisariat milicji, na funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa publicznego oraz do spalenia pewnej liczby samochodów. Powtórzono także konkluzje raportu patologa sądowego, dodając, iż wg akt służby zdrowia Xue Jinbo cierpiał na szereg schorzeń serca, żołądka, płuc „i innych”. Zaznaczono też, że rodziny pozostałych zatrzymanych otrzymały zgodę na widzenia, które były filmowane, i że wszyscy zatrzymani są w prawidłowej kondycji fizycznej i psychicznej.
W podobnym tonie utrzymany jest komentarz opracowany przez reporterów chińskiej agencji prasowej Xinhua, którzy odwiedzili Wukan.


Wg doniesień iSun Affairs, publikacji wydawanej w Hong Kongu przez Bei Fang, aktywistę praw człowieka, i zakazanej w Chinach, dalszy rozwój sytuacji w Wukan musi budzić obawy. Ewentualność drastycznej rozprawy ze zbuntowaną wioską sugeruje nie tylko zgromadzenie w rejonie Wukan specjalnych oddziałów bezpieczeństwa do tłumienia zamieszek, ale także podjęta w piątek decyzja o ponownym aresztowaniu prawnika Gao Zhisheng, obrońcy w procesach związanych z prawami człowieka oraz najnowsza decyzja o zakazie anonimowości w mikroblogach publikowanych w chińskim internecie. Ostateczną decyzję podejmie Wang Yang, Sekretarz prowincji Guangdong, na podstawie wytycznych z Beijing.











[] Profesor Binxing Fang, "ojciec koncepcji Wielkiego Muru Chińskiego Internetu" w zderzeniu z problemem ocenzurowanego papieru toaletowego. Autorem karykatury jest Crazy Crab (Szalony Krab), chiński rysownik i bloger - zob. wywiad Marii Dolores Cabras we włoskim Post Internazionale.





Wang Yang, urodzony w roku 1955 w Suzhou (prow. Anhui)  Sekretarz Komitetu KPCh w prowincji Guangdong. W początku lat 70-tych pracownik zakładów przetwórczych, członek partii od 1975, absolwent szkoły kadr partyjnych i instruktor polityczny KPCh, słuchacz Wydziału Ekonomii Politycznej Szkoły Partyjnej Komitetu Centralnego. Po zakończeniu nauki podjął działalność w Związku Młodzieży Komunistycznej w Anhui. Po szybkiej karierze w ZMK,wyznaczony na stanowisko Dyrektora Wydziału Sportu Prowincji Anhui. Skierowany następnie do pracy w organizacji partyjnej miasta Tongling w Anhui, pełnił funkcje zastępcy sekretarza i burmistrza miasta, podejmując jednocześnie naukę na Wydziale Partyjnego Zarządzania w PSPKC. Wice-gubernator Anhui w latach 1993-1998, przeniesiony do Beijing był zastępcą sekretarza generalnego Rady Państwa w latach 2003-2005.



[] Wang Yang. (Fot. za china.com.cn)



W latach 2005-2007 Wang wyznaczono na stanowisko sekretarza KPCh w aglomeracji Chongqing w południowo-zachodnich Chinach. 28 milionowe Chongqing to jeden z głównych ośrodków administracyjnych Chin, posiadający status miasta podporządkowanego bezpośrednio zwierzchnictwu władz centralnych, z pominięciem zarządu prowincji. Ekonomiczny rozwój Chongqing i przyciągnięcie do aglomeracji znacznej grupy inwestorów międzynarodowych wzmocniły pozycję Wanga i podczas następnego odświeżania kadr spowodowały jego awans do pozycji partyjnego zwierzchnika prowincji Guangdong, obecnie jednego z najbardziej dynamicznie rozwijających się rejonów Chin. Ze stanowiskiem tym łączy się członkostwo w Biurze Politycznym KPCh (choć jedynie w tzw. „zewnętrznym kręgu”). Poprzednik Wanga na tym stanowisku, Zhang Deijiang, jest obecnie wicepremierem Chin.

 Szybka kariera polityczna Wanga, a także sukcesy ekonomiczne Guangdong pod jego kierunkiem sprawiły, że Wang Yang typowany jest do objęcia wkrótce stanowiska członka Stałego Komitetu Biura Politycznego KPCh, wąskiej grupy 9 ludzi, którzy de facto rządzą Chinami. Jego potencjalnym rywalem jest Bo Xilai, obecny sekretarz komitetu Chongqing. Bo Xilai postrzegany jest niekiedy jako zbyt „okcydentalny” w swych manierach, co więcej należy on do budzącej powszechną niechęć grupy „dzieci kadr” - wychowywanych w luksusie potomków wyższych urzędników partii. Jednak zyskał on znaczną popularność, prowadząc szeroko nagłaśnianą walkę z korupcją w aglomeracji. To ostatnie stawia Wanga między młotem a kowadłem. Uderzenie na Wukan może być interpretowane jako wsparcie korupcji i współpraca z cokolwiek „przybrudzonym” Wiejskim Ogrodem. Brak uderzenia będzie odczytywany jako przejaw słabości i uleganie „elementom kryminalnym”. Wreszcie zbyt energiczne śledztwo w sprawie szczegółów kontraktu może zaniepokoić powiązane z Wiejskim Ogrodem wpływowe osoby w Beijing.


Z punktu widzenia przyszłej kandydatury do Stałego Komitetu, najlepszym rozwiązaniem będzie zapewne połączenie wszystkich możliwych działań w stosunkowo umiarkowanej formie. A więc zdecydowanemu wkroczeniu do wioski będą towarzyszyć ograniczone aresztowania, jednocześnie zaś zostanie przeprowadzone śledztwo skupione głównie na członkach lokalnego komitetu partii i „prowokatorach”. Zasadniczym elementem będzie jednak sprawność i szybkość wejścia sił bezpieczeństwa do Wukan. Ostatnia mobilizacja specjalnych oddziałów do tłumienia zamieszek wskazuje na chęć możliwie najszybszego rozwiązania sytuacji, zwłaszcza, że wobec solidarnej pomocy sąsiednich wiosek, zmagających się z podobnymi problemami, istnieje realne niebezpieczeństwo rozszerzenia się protestów.






18 XII 2011

Lin Zulan, jeden z reprezentantów wioski powiedział reporterom, iż dziś, w niedzielę 18 grudnia, został wezwany przez czekających w pobliżu kordonu policyjnego przedstawicieli lokalnych władz partyjnych wyższego szczebla. Poinformowano go, iż w sytuacji, gdy żaden z Reprezentantów wioski nie ma zamiaru jej opuścić, wyżsi członkowie partii osobiście wejdą do wioski na negocjacje. Liu w odpowiedzi oświadczył, że dopóki ciało zmarłego w areszcie policyjnym Xue Jinbo nie zostanie oddane rodzinie, i dopóki nie zostaną zwolnieni aresztowani czterej Reprezentanci wioski, nie będzie żadnych rozmów.
Codzienne demonstracje, odbywające się w centrum wioski zostały dziś zawieszone. W zamian wielu mieszkańców Wukan zebrało się by omówić planowany, pokojowy marsz do Lufeng, siedziby władz lokalnych niższego szczebla (odpowiednik powiatu), z zamiarem zażądania od tamtejszych przedstawicieli administracji wydania ciała Hue Jinbo i zwolnienia aresztowanych.


Podjęto decyzję o ścisłym zachowaniu pokojowego charakteru marszu. Będzie to trzeci taki marsz od września, jednak tym razem na drodze mieszkańców stoi kordon służb bezpieczeństwa.


Wobec braku dostaw pogarsza się sytuacja żywnościowa Wukan. Większość sklepów została zamknięta, pozostałe wyprzedają resztki towaru. Sąsiedzi Wukan nadal przemycają żywność przez kordon sił bezpieczeństwa, jednak mimo prób zwiększania transportów, ich działania zapewniają tylko minimalne uzupełnianie zapasów oblężonej wsi. Obecnie zapasy wystarczą na około 7 dni. W sobotę Reprezentanci i Rada Wioski zwrócili się z prośbą do całej społeczności o przekazanie części zgromadzonego ryżu i żywności do rozdawania wśród grupy kilkuset najbiedniejszych mieszkańców i o pomoc finansową dla nich, gdyż z braku funduszy nie mieli oni możliwości zrobienia żadnych zapasów. Duża grupa mieszkańców zebrała się w wyznaczonym miejscu dystrybucji ryżu, przekazując część własnych zapasów zbieranych w 20 kilowych workach. Wg jednego z mieszkańców, pana Chen, udało się też jak dotąd zgromadzić znaczącą sumę 10 000 yuanów (około 1500 dolarów USA).

Dawna siedziba lokalnej organizacji partyjnej i władz wioski stoi opuszczona. Reprezentanci i cała Rada Wioski zbierają się obecnie w dawnej świątyni Mazu, Bogini Morza, od wieków uważanej za protektorkę rybaków. Obok patroli obserwujących działania milicji, we wsi wyznaczono także własne służby porządkowe. By utrzymać choć część normalnego funkcjonowania wsi podjęto decyzję o ciągłym funkcjonowaniu szkoły podstawowej i gimnazjum.


Od kilku dni mieszkańcy Wukan i sąsiednich wsi pomagają przedostać się do wsi także zagranicznym reporterom. Jest to wynikiem zmiany stanowiska Rady Wukan, która początkowo obawiała się zaognienia sytuacji obecnością zagranicznych mediów. Wobec odmowy wydania rodzinie Xue Jinbo ciała zmarłego, zdecydowano, iż najwyraźniej władze nie są skłonne do uznania postulatów wioski i w tej sytuacji obecność zachodnich mediów może powstrzymać, lub przynajmniej złagodzić, spodziewany atak sił bezpieczeństwa. Reporterzy i kamerzyści korzystają z gościny mieszkańców wioski. Jak donosi Financial Times, Rada Wukan zorganizowała specjalną „grupę do spraw zagraniczych” oraz centrum prasowe.
Peter Simpson, który w wiosce reprezentuje obecnie brytyjski Telegraph, rozmawiał z rolnikami i rybakami z Wukan, którzy skarżyli się na skalę rekwizycji nie tylko gruntów, ale także rejonów połowów ostrygi i langusty, zamykanych dla łodzi rybackich i przekazywanych prywatnym firmom pod hodowle małży.
Wg doniesień NTD, nadającej z Nowego Jorku opozycyjnej rozgłośni chińskiej, Wukan nie jest już jedyną zbuntowaną wsią w rejonie. 13 grudnia solidarny protest zorganizowało około 1000 mieszkańców pobliskiego Longtou, żądając zaprzestania zaboru ziemi i niszcząc ogrodzenia wzniesione wokół gruntów nabytych przez deweloperów. Wg niepotwierdzonych doniesień 14 grudnia w Guangzhou, stolicy prowincji Guangdong, siły bezpieczeństwa rozbiły demonstrację solidarności z Wukan. Po ocenzurowaniu chińskich mikroblogów Sina i QQ, hasła solidarności z Wukan publikowane są na Twitterze.
Financial Times cytuje wypowiedź jednego z Reprezentantów Wukan, który wyraził oficjalne stanowisko wioski: Chcemy otwartych, przejrzystych i demokratycznych wyborów, nie tylko dla naszej wioski i okręgu, ale także dla całego kraju, w tym także wyborów najwyższych przywódców. Nie znam się na tym, ale nie sądzę, że jest jakaś sprzeczność między kochaniem i wspieraniem Partii Komunistycznej, a prośbą o prawdziwą demokrację w Chinach. Nikt z centralnego rządu nie poparł nas wprost, ale wierzymy, że pośrednio nas wspierają i że załatwią nasze problemy”. FT zdecydował się nie ujawniać nazwiska Reprezentanta.






[] Shen Shaorong matka zatrzymanego Zhang Jiancheng (AFP/GETTY za: The Telegraph)






Wbrew pozorom, nie jest to wyłącznie fantazja mieszkańców wsi. W roku 1978, mieszkańcy wioski Xiaofang we wschodnich Chinach w tajemnicy zawarli między sobą układ o podziale gruntów wiejskiego kolektywu między poszczególne gospodarstwa. Mimo iż było to wówczas przestępstwo karane śmiercią, bardziej liberalni członkowie KC wykorzystali ich działania by wprowadzić zasadnicze zmiany w zarządzaniu obszarami wiejskimi – istotną część reform ekonomicznych Chin.

Jedyna wypowiedź władz centralnych jaką można choć częściowo wiązać z wydarzeniami w Wukan padła z ust Zhou Yongkang, członka Biura Politycznego, Sekretarza Komitetu Politycznego i Legislacyjnego. Powiedział on: Organa bezpieczeństwa publicznego wszystkich szczebli powinny promować ducha służby ludowi, sprawiedliwości i uczciwości, ze wszystkich sił strzec bezpieczeństwa narodowego, społecznej harmonii i porządku.(Taipei Times)

Pesymistycznie nastawiona część władz wioski obawia się, że władze czekają jedynie, aż reporterzy rozjadą się na święta...

Tymczasem w niedzielę do Chin przybył z kilkudniową wizytą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski, w latach 70-tych członek Ruchu Praw Człowieka i Obywatela, aresztowany w 1980 za protest przed Grobem Nieznanego Żołnierza, internowany od grudnia 1981 do czerwca 1982. Gazeta Wyborcza donosi, iż Prezydent powiedział polskim dziennikarzom, że celem wizyty jestwzmocnienie polsko-chińskich stosunków do poziomu strategicznego partnerstwa w wymiarach gospodarczym, kulturalnym i naukowo edukacyjnym. Nic nie wskazuje na to, by niepokoje w Wukan mogły zakłócić dyplomatyczny charakter wizyty.





[] 18.12.2011. Uroczyste powitanie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na lotnisku w Shanghaju. (Fot: PAP/Jacek Turczyk, za: TVP)






19 XII 2011

Zheng Yanxiong, Sekretarz komitetu miejskiego partii w Shanwei (któremu administracyjnie podlega wioska), w niedzielnym przemówieniu telewizyjnym stwierdził, że rozwiązanie poprzez rozmowy jest wciąż możliwe. Oskarżył jednocześnie mieszkańców Wukan o wykorzystywanieprzedstawicieli zepsutych do szpiku kości zagranicznych mediów do przyciągnięcia niepotrzebnej uwagi. Wieśniacy, zamiast zwrócić się do władz, zwracają się do bezużytecznych, obcych reporterów, którzy będą się cieszyć tylko wtedy, gdy upadnie nasza socjalistyczna ojczyzna.

Obiecał także rekompensaty dla tych mieszkańców, których ostatnia rekwizycja dotknęła najbardziej, ale stanowczo odmówił zwolnienia aresztowanych.







[] Przemówienie Zheng Yanxiong w lokalnej telewizji (Fot. AFP/BBC)



Yang Semao, Reprezentant Wukan, powiedział, że obietnica władz lokalnych w rzeczywistości oznacza, że nie mają one zamiaru wycofać się ze sprzedaży gruntów. Chcemy zwrotu naszej ziemi i sprawiedliwości dla Xue Jinbo!

W poniedziałek odbyło się zgromadzenie Rady i około 1000 mieszkańców wioski. W tle rozbrzmiewającego z głośników hymnu chińskiej rewolucji „Wschód jest czerwony”, mieszkańcy skandowali „niech żyje Partia”. Na zgromadzeniu podjęto warunkową, ale stanowczą decyzję o dacie marszu na Lufeng. Jeśli władze nadal odmawiać będą spełnienia postulatów mieszkańców, marsz rozpocznie się w środę rano. Jedna z uczennic szkoły średniej, która podobnie jak większość uczniów chce wziąć udział w marszu, powiedziała, że choć marsz będzie pokojowy, wieś jest przygotowana na ryzyko odpowiedzi władz. Z przodu pójdą mężczyźni powiedziała, ich zadaniem będzie ochrona wszystkich.


Rada ostatecznie zgodziła się przyjąć wysłannika władz. Spotkanie odbyło się pod gołym niebem, ze strony wioski obecni byli pozostali Reprezentanci Wukan. Z wysłannikiem rozmawiał Yang Semao. Spotkaniu przysłuchiwali się mieszkańcy wioski i zagraniczni reporterzy. Yang Semao powtórzył żądania zwrotu gruntów, zdaniem wsi nielegalnie zarekwirowanych, oddania rodzinie ciała Xue Jinbo, oraz zwolnienia aresztowanych. W nocy z niedzieli na poniedziałek mieszkańcy sąsiednich wsi zdołali przerzucić do wioski 20 worków ryżu i trochę innych produktów żywnościowych, w tym paczek z gotowymi zupami z makaronem (instant noodle). Wg Yang Jie z Shanghaju, (za: Brian Spegele, Wall Street Journal), mimo wyraźnych ograniczeń żywności, mieszkańcy nie tracą ducha i są nadal solidarni w swym proteście, jednak Radio Free Asia donosi o poczuciu zagrożenia i stresie w jakim żyją mieszkańcy.
Wg notek z chińskiego Twittera, w Guangzhou, stolicy prowincji, 5 osób aresztowano podczas protestu solidarności z Wukan.





[] Yang Semao podczas rozmów z wysłannikiem władz.(Fot. WSJ)







20 XII 2011

W liczącym 130 000 mieszkańców mieście Haimen, części aglomeracji Shantou w prowincji Guangdong, około 110 kilometrów od Wukan, 30000 mieszkańców podjęło strajk, protestując przeciw budowie drugiej elektrowni i korupcji władz lokalnych. Demonstrację protestujących rozbiły siły porządkowe. Wg niepotwierdzonych relacji z Haimen, kilkudziesięciu protestujących zostało ciężko pobitych przez oddziały do tłumienia zamieszek, jeden z nich, 15 chłopak, miał umrzeć z powodu pobicia. Podobnie jak w Wukan i Lufeng, władze lokalne odmawiają jakichkolwiek komentarzy.



[] Mieszkańcy Haimen protestują w dzielnicy rządowej.

W innej części Shantou mieszkańcy zablokowali na 6 godzin jedną z głównych dróg, żądając zaprzestania budowy drugiej w okolicy elektrowni węglowej.

We wtorek, 20 grudnia, do akcji włączyły się władze prowincji Guangdong, zarządzanej przez Generalnego Sekretarza Prowincji, Wang Yanga. Zhu Minguo, zastępca Sekretarza Generalnego KPCh Prowincji Guangdong, oświadczył, że lokalne komitety partii i władze Wukan popełniły szereg błędów, które powołana i kierowana przez niego komisja zamierza naprawić. Oświadczył on, że zasadnicza część żądań mieszkańców Wukan jest rozsądna.

Komisja ma ustalić trzy grupy operacyjne. Jedna z nich zajmie się sprawą handlu gruntami, druga kwestią wyborów dotychczasowych władz lokalnych i finansowaniem owych wyborów, trzecia wreszcie, odpowiedzialna za kontakty z mieszkańcami Wukan, ma być dla niech dostępna telefonicznie na „gorącej linii”, przez 24 godziny na dobę.

Zhu Mingguo, ur. 1957, jest jednym z najważniejszych funkcjonariuszy partii w Guangdong. Członek partii od 1975 i absolwent Szkoły Kadr Partyjnych Komitetu Centralnego, od 2006 do 2010 był sekretarzem Komisji Dyscypliny Partyjnej w Guangdong. Od czerwca ubiegłego roku jest Zastępcą Sekretarza Generalnego Guangdong.

We wtorek, jeden z dyżurujących już urzędników trzeciej grupy, oświadczył w rozmowie telefonicznej, że rząd unieważni kontestowaną transakcję sprzedaży 404 mu (26 akrów) gruntu i drogą negocjacji z mieszkańcami Wukan ustali najlepszy sposób ich zagospodarowania. Urzędnik odmówił podania swego nazwiska.

Na znak dobrej woli, władze prowincji poleciły usunięcie jednej z barykad policyjnych na drodze do Wukan. W odpowiedzi, mieszkańcy rozebrali własną barykadę na pobliskim moście. Mimo to, mieszkańcy wioski uważają, że nic się jeszcze nie zmieniło. To nie jest jeszcze żadne zwycięstwo!Krzyknął jeden z nich po rozebraniu barykady.


[] Wukan, demontaż wiejskiej barykady na moście.

W Wukan sytuacja z żywnością jest coraz gorsza. Niewielka część rodzin ma jeszcze małe zapasy ryżu. Większość mieszkańców żyje gotowymi zupami z makaronem. Otaczające wioskę siły bezpieczeństwa są cały czas wzmacniane nowymi oddziałami.

Przedstawiciele sąsiednich wiosek zwrócili się do władz z prośbą o pokojowe rozwiązanie problemów Wukan. Oświadczyli oni, że wobec podobnych spraw w całym rejonie, rozwiązanie siłowe spowoduje rozszerzenie protestu na ich wszystkie okoliczne wsie.

Chen Liangzi, lat 39, jeden z mieszkańców Wukan, w rozmowie telefonicznej stwierdził, że jeśli grunty nie zostaną zwrócone, marsz się odbędzie, blokada, czy nie.
- Nic nie poradzimy na to, że jest blokada. Pójdziemy mimo wszystko, bo chcemy rozsądnego załatwienia tej sprawy.

Yang Semao i Liu Zulan, Reprezentanci wioski, powiedzieli reporterowi Reutera, że trzej z Reprezentantów wioski mogą spotkać się w Lufeng z przedstawicielami władz, a marsz zostanie odwołany pod następującymi warunkami:


  • Rząd usunie barykady policyjne wokół wioski.
  • Aresztowani zostaną zwolnieni
  • Reprezentaci zostaną zalegalizowani i zniesiony zostanie ich obecny status „elementów kryminalnych”
  • Niezależni reporterzy dostaną pozwolenie na obejrzenie ciała zmarłego Xue Jinbo.
  • Powstanie rządowa komisja która zbada sprawę protestu w Wukan.







[] 4 letnia Wenjian pokazuje reporterom zdjęcie aresztowanego ojca, Zhang Jiancheng.



Nie jest jednak pewne, czy wezwanie Reprezentantów wystarczy do powstrzymania marszu, wobec determinacji większości mieszkańców, którzy chcą ponieść do Lufeng pustą trumnę Xue Jinbo. Jeden z nich podsumował obietnicę wysłannika władz dotyczącą uczciwej rekompensaty za zarekwirowaną ziemię:
- To wszystko kłamstwa, mówią jedno, a zrobią zupełnie coś innego.

Inny mieszkaniec Wukan, pan Shan, powiedział:
- Boimy się oczywiście, że milicja zacznie strzelać albo bić, i ktoś z nas znowu umrze.
Dodał jednak, że mimo obaw, weźmie udział w marszu:
- Dawniej, nad ranem wypływałem na morze i łowiłem ryby. Koło południa wracałem i uprawiałem naszą ziemię. Teraz nie mogę łowić, a ziemię nam zabrali...


[] Chuanzi (Jiang Yachuan), Zheng Qianhua, 2010




21 XII 2011

W środę, 21.XII.2001, wczesnym rankiem czasu chińskiego, do Wukan przybył Zhu Mingguo, Zastępca Sekretarza Generalnego KPCh Prowincji, Yang Wanga. Z sekretarzem Zhu spotkali się Reprezentanci wsi. W drodze wyborów, 4 Reprezentantów którzy nie zostali aresztowani, w tym nieoficjalnych rzeczników wsi, Liu Zulan i Yang Semao, uzupełniono o 8 kolejnych. Ostatecznie wioska skierowała na rozmowy 12 przedstawicieli.

Po dwóch godzinach rozmów, na zgromadzeniu wsi, Liu Zulan przedstawił szczegóły osiągniętego porozumienia. Zhu Mingguo oficjalnie zgodził się na wszystkie z najważniejszych żądań mieszkańców Wukan. W bezprecedensowej decyzji, władze prowicji przystały na usunięcie blokady wioski, zwolnienie aresztowanych i na zwrot rodzinie ciała zmarłego Xue Jinbo, to ostatnie w trybie przewidzianym procedurami, ale w najbliższym czasie. Zastępca Sekretarza Prowincji obiecał też przeprowadzenie śledztwa w sprawie śmierci Xue, w którym rodzina zmarłego będzie miała prawo wziąć udział w charakterze obserwatorów. Zwolnienie aresztowanych ma nastąpić stopniowo, w ciągu następnych dwóch dni – ostatni zostanie zwolniony w piątek. Sporne grunty zostaną odkupione od nabywcy, a ich dalsze przeznaczenie zostanie ustalone w drodze konsultacji z mieszkańcami wsi. Przeprowadzone zostanie dochodzenie w sprawie całej transakcji, w którym Wukan zadeklarował współpracę z komisją Zhu Mingguo.


[] Euronews 21.12.2011: Ustępstwa władz wobec protestów w Haimen i w Wukan.


Oficjalny, choć cenzurowany w Chinach, Global Times zacytował wczoraj wypowiedź Wang Yanga, Sekretarza Generalnego Komitetu KPCh Prowincji Guangdong, który w specjalnym oświadczeniu stwierdził, że wydarzenia w Wukan powstały w wyniku długotrwałych zaniedbań problemów społecznych, narastających podczas procesu zmian ekonomicznych i społecznych.

Być może największym z ustępstw jest oficjalne przyzwolenie na legalizację wszystkich Reprezentanów Wukan, którzy będą oficjalnie pełnić swoje funkcje do czasów wyznaczonych w terminie późniejszym wyborów powszechnych. Ponieważ zastępca w żadnym wypadku nie mógłby podjąć takiej decyzji bez zgody Sekretarza Generalnego, oznacza to de facto przyzwolenie Wang Yanga na dopuszczenie do władzy, choć tylko tymczasowe i na najbardziej podstawowym poziomie, ale jednak osób wybranych bez namaszczenia KPCh, co w warunkach chińskich jest praktycznie wydarzeniem bez precedensu. Mimo cenzury internetu, nie ma realnej możliwości utrzymania w tajemnicy przed społeczeństwem chińskim tego faktu. Można z tego wyprowadzić jeden wniosek, Wang Yang podjął bardzo ryzykowną decyzję, która, jeśli zdoła ją obronić, może doprowadzić go bardzo wysoko, ale w realiach chińskiego Politbiura może także skończyć się jego spektakularnym upadkiem. Na pewno ważnym argumentem będzie trwający jeszcze protest mieszkańców Heiman i całego rejonu aglomeracji Shantou przeciw budowie drugiej elektrowni i lokalnej korupcji, trzeba jednak pamiętać, że Guangdong zajmuje szczególne miejsce w Chinach, dzięki powszechnej dostępności niezależnych stacji telewizyjnych nadających z Hong Kongu. Jedno jest pewne, Wang Yang, który już od pewnego czasu budził zainteresowanie obserwatorów chińskiej sceny politycznej, stał się w tej chwili jednym z najważniejszych graczy. Jego przeciwnik w najbliższych wyborach, Bo Xilai, „dziecię kadr”, stosujący efektowne, „zachodnie” metody budowania wizerunku, postawił na sprawność walki z korupcją i gangami, czyli porządkowanie status quo. Wang Yang swym posunięciem zagrał all in na preflopie i teraz możemy już tylko czekać na rozwój wydarzeń. Taka zagrywka nie może odbywać się w politycznej próżni; Wang musi mieć świadomość istnienia solidnego poparcia dla swojej strategii.
Nieco przy okazji, wybór rozwiązania kwestii gruntów poprzez odkupienie ich od Country Garden, demonstruję znaczenie i skalę wpływów finansowego imperium rodziny Yang. Władze lokalne przyznały już, że podczas transakcji byli funkcjonariusze KPCh w Wukan popadli w „istotne nieregularności” (czyt. korupcję). W tej sytuacji typowym rozwiązaniem byłoby anulowanie umowy bez żadnych odszkodowań i przywrócenie państwu pełnych praw własności. Czy wpływy te mogą w jakikolwiek sposób przełożyć się na przebieg przyszłych wyborów do władz KPCh pozostaje otwartą kwestią.


Po spotkaniu z Zhu Mingguo, Reprezentanci i Rada Wioski odwołali zapowiadany na dzisiaj marsz do Lufeng. Postanowiono bezterminowo zawiesić protest i przystąpiono do demontażu barykad. Lin Zulan oświadczył, że wierzy, iż władze prowincji dotrzymają danych obietnic.








[] Lin Zulan podczas spotkania z reporterami po negocjacjach.



Yang Semao oświadczył, że Wukan odniósł tymczasowe zwycięstwo, ale Reprezentanci i Rada Wioski będą uważnie obserwować dalszy rozwój wydarzeń i w razie wycofania się władz z podjętych zobowiązań protest zostanie wznowiony. W ostatnich latach, w podobnych sytuacjach, władze z reguły łamały złożone obietnice, skala protestu w Wukan i towarzyszące mu międzynarodowe zainteresowanie pozwala jednak na ostrożny optymizm.

W rozmowie z Peterem Simpsonem, reporterem Telegraph, Yang powiedział:
- Prawdziwe zwycięstwo jest wciąż przed nami. Kiedy będziemy mogli sami wybrać własne władze, kiedy odzyskamy grunty wyprzedane za bezcen przez władze, kiedy wreszcie znajdą się i zostaną zwrócone pieniądze, które przywłaszczyli sobie urzędnicy, to będzie prawdziwe zwycięstwo.
Myślę, że ludzie zobaczą jeszcze jak cud demokracji staje się w Wukan rzeczywistością.









[] Xue Jinbo przemawia podczas demonstracji w Wukan, 5 grudnia 2011.






------------------------    KOMENTARZE  ----------------------


Polski Spirit 15 grudnia 2011 11:44
@Marlow
w tym wypadku to wieś jest ojczyzną za którą jej mieszkańcy gotowi są zginąć - kieruje nimi konkretny interes ekonomiczny i poczucie niesprawiedliwości związanej z rekwizycją i redystrybucją ziemi.
przypominam sobie że strajki sierpniowe w stoczni też dotyczyły najpierw miejscowych postulatów ekonomicznych, a dopiero później zostały przekształcone w strajk polityczny

Marlow 15 grudnia 2011 14:41
@Polski--dom--publiczny Jasne, cokolwiek by nie mówić, najważniejsze, żeby było co wrzucić do garnka. Swoją drogą, podobnie jak u nas w 1980, większość społeczeństwa w Chinach zwyczajnie nie wyobraża sobie, że zmiana systemu jest w tym momencie możliwa - choć oczywiście jest możliwa. U nas też - wszyscy zakładali, że jakby co, to zaraz milicja i bezpieka (Radom), jak to za mało, to wchodzi wojsko i to już kataklizm (Gdynia, Poznań, oczywiście ostatecznie stan wojenny), wreszcie bratnia pomoc - sami "pomagaliśmy" Czechom. W Chinach jest to samo, oczywiście minus bratnia pomoc, ale za to siła armii i skłonność generałów do prowadzenia własnej polityki są nieproporcjonalnie duże w stosunku do PRL-u. Pamiętasz na pewno, że w Stoczni od początku podkreślano "nie kwestionujemy władzy partii" i "chcemy jedynie poprawy warunków życia, legalizacji związków i gwarancji bezpieczeństwa dla strajkujących". Wszystkie postulaty w sumie do tego się sprowadzały.
Popularność Solidarności miała wiele do zawdzięczenia temu, że był to ruch wyraźnie pokojowy (oczywiście, wszędzie trafi się paru oszołomów, ale oni nie mieli większości).
Zobaczymy. Wukan, jak wszystko na to wskazuje, niestety upadnie za parę dni, ale to stąd właśnie, z takich miejsc, musi wyjść ruch społeczny który doprowadzi do zmian w Chinach.
Dla mnie bardzo ważne są wyraźnie oznaki sąsiedzkiej solidarności przeciw Waadzy - ci ludzie przemycający kury na motorynkach, żęby podrzucić trochę jedzenia, mimo że od wieków wsie się nie lubią, to jak film Barei... :)

Polski Spirit 15 grudnia 2011 16:41
@Marlow
system polityczny w tym kraju jest anachronizmem - burzliwy kapitalizm i spróchniała ideologia komunistyczna.
dokładnie to samo mógł zrobić Jaruzelski po wprowadzeniu stanu wojennego - może wtedy Kaczyński nie musiałby dzisiaj marzyć o Chinach. juz bylibyśmy potęgą, tylko trzeba by jeszcze pożegnac się z dyktaturą - identycznie jak w Chile Pinocheta - najszybciej rozwijająca sie gospodarką Ameryki Południowej pod jego krwawa reka
stały dylemat - być, czy mieć?

Piotr Wolejko 15 grudnia 2011 18:04
Fascynująca narracja, świetny tekst. Pomyśleć, że podobnych historii w Chinach są dziesiątki tysięcy (co najmniej), a niesprawiedliwość jest na każdym kroku. Zawsze się zastanawiam, na ile powinniśmy podziwiać rozwój Chin, a na ile myśleć o zacofaniu dotyczącym zdecydowanej większości obywateli i terytorium Chin. 
pozdrawiam!

Afapipi 15 grudnia 2011 18:26
@Marlow
Hmmm. Bardzo interesujące.Jak zwykle.:)
Historia Chin przypomina tygiel, w którym nieustannie wrze.Myślę, że Chińczycy mimo pozorów spokoju mają naturę wojowników i są wręcz genetycznie oswojeni z konfliktami, które raz po raz przetaczały się przez ich kraj. Tylko XX wiek - to między innymi- trzy wojny domowe i zmiany systemowe, również dotyczące rolnictwa, skutkujące kolektywizacją. Wielki skok i klęska głodu.A potem- po 20 latach- przywracanie rolnictwa rodzinnego. Wygląda na to, że Chiny czeka jeszcze wiele napięć społecznych i kto wie? Może kolejne rewolucyjne zmiany? Oby na lepsze.


Marlow 15 grudnia 2011 18:37
@Polski--dom--publiczny Otóż to! Nb. w praktyce okazuje się, że komunistyczne mechanizmy władzy jeszcze bardziej powiększają rozdział między bogatymi a biednymi. W warunkach kapitalizmu partia zaczyna funkcjonować zupełnie jak niegdyś dwór cesarski. Chiny powinny to zmienić właśnie teraz, póki są "na fali". Niestabilność podstawy ekonomicznej może mieć znacznie gorsze konsekwencje niż zamieszanie związane z przechodzeniem do systemu bardziej demokratycznego.
.
@Piotr-wolejko Dzięki ;) W wypowiedzi dla "China Digital Times", webzinu wydawanego przez grupę wykładowców i sudentów Berkeley (zablokowany w Chinach), Sun Liping, profesor socjologii uniwersytetu Tsinghua w Beijing przyznał, że w roku 2010 w Chinach było 180 000 (naprawdę, sto osiemdziesiąt tysiecy) protestów podlegających pod oficjalną kategorię "niepokojów masowych". W prawie chińskim "masowość" zaczyna się wprawdzie od 50 osób, ale w większości protestów brały udział całe, lokalne społeczności, więc mówimy o wystąpieniach kilkuset do kilku tysięcy osób. Ponad połowa dotyczyła rekwizycji gruntów, pozostałe warunków życia.

@Afapipi Dzięki! Masz oczywiście rację; dzisiaj patrzymy na Chińczyków trochę przez pryzmat XIX-wiecznych kulisów obsługujących europejskie statki w portach i budujących koleje w USA. Tymczasem to Chińczycy, nie Europejczycy, wynaleźli instytucję błednych rycerzy, i to Chińczycy, nie Japończycy, wynaleźli elitarne, prywatne "siły specjalne" (japońscy ninja).

Afapipi 15 grudnia 2011 19:26
@Marlow
No dokładnie. W końcu te wszystkie systemy walk mają swoje źródło w potrzebie ochrony życia i dobytku przed intruzami.Walka wrecz była obowiązkowym elementem wyszkolenia żołnierzy.Istniał nawet zawód wędrownych nauczycieli sztuki walki.Konfucjonizm promował strzelanie z łuku i umiejętność walki wśród uczonych.Etyka konfcjonizmu wywarła wpływ na kung- fu.W epoce Han z uwagi na zagrożenie ze strony plemion koczowniczych nie było podziału na rolników i żołnierzy- każdy rolnik był wyszkolony i wczasie pokoju uprawiał rolę, a w czasie konfiktów walczył. Po upadku dynastii Han również kobiety ćwiczyły sztuki walki wręcz. Dobrze wytrenowani wieśniacy w zamian za wstąpienie do armii otrzymywali ziemię, co wiązało się z awansem społecznym.Nawet japońskie sumo ma swoje korzenie w chińskich zapasach xiangpu. No i w końcu proch to wynalazek chińskich Taoistów, który stosowano do produkcji bomb i rakiet już prawie 1000 lat temu.:)

henrykspol 15 grudnia 2011 19:50
@Marlow
A partia komunistyczna w Chinach, co to takiego? Chyba członkowie partii nie patrzą obojętnie jak kapitaliści się bogacą. Sami pewnie są kapitalistami. Kto, w sensie klasy, warstwy społecznej ma realną władzę? Czy władza centralna realnie istnieje? Świetny tekst,według mnie ,jak zawsze. :)

RaCza 15 grudnia 2011 22:47
(@KontoUsuniete)
@Marlow
To mi pachnie brakiem trampek.

Marlow 15 grudnia 2011 23:25
@henrykspol Mam taką prywatną teorię: wszystkie partie komunistyczne, które przy użyciu siły przechwytują władzę, stopniowo ewoluują w organizacje o charakterze mafijinym, niezależnie od ilości porządnych ludzi, którzy się do nich omyłkowo przyłączyli. 
Komitet Centralny trzyma całość żelazną ręką, obawiając się cały czas, że takie sytuacje jak w Wukan mogą przerodzić się w ruch na skalę państwa , czyli w coś takiego jak Polsce; "Solidarność" czyli 团结, wymawiane tuanjie, to dla członków KPCh złowroga klątwa i gdyby mogli, mówiąc to robiliby gest odczyniania uroku, ale nie wypada (więc nie mówią :) ). Doły, z natury rzeczy starają się uniknąć "żelaznej ręki" więc na wszystkich szczeblach w górę idą niemal wyłącznie meldunki o wykonanych planach, entuzjazmie ludności i - koniecznie - o powszechnej harmonii. Chińczycy mówią o tym sentencjonalnie: sekretarz okręgu kłamie sekretarzowi powiatu, sekretarz powiatu kłamie sekretarzowi prowincji (w sensie "pies szczeka, wiatr wieje")
Ponoć u nas Edward Gierek też do końca wierzył, że nasza ekonomia jest na 7 miejscu na świecie, i że mamy jedynie chwilowe trudności.
@Afapipi, a także do produkcji sztucznych ogni :) . To ciekawe, że Chińczycy, eksperymentując z armatami, granatami, a nawet rakietami, prawie w ogóle nie zajęli się koncepcją wykorzystania prochu w broni ręcznej. Pamiętam, że były eksperymenty ze strzałami o eksplodujących grotach, ale to chyba wszystko. Czyżby ktoś już wtedy nie chciał wprowadzać do społeczeństwa "najbardziej uniwersalnego niwelatora różnic"?
- jak mówi teksańskie przysłowie: to Bóg stworzył ludzi, ale dopiero Samuel Colt uczynił ich równymi ;)

RaCza 15 grudnia 2011 23:27
(@KontoUsuniete)
@Marlow
Nie filozuj, bo skończysz na talerzu.
Pisz czy robić zapasy trampek!

Marlow 15 grudnia 2011 23:29
@racza spokojnie, trampki będą z Wietnamu, nawet lepszej jakości ;)

henrykspol 15 grudnia 2011 23:48
@Marlow
Nigdzie chyba, poza Polską, nie zaistniała Solidarność.Nie wiem, czy gdziekolwiek, w innych warunkach, zaistniał taki specyficzny, zorganizowany ruch społeczno -polityczny. W Wukan ludzie wpadli na to, by wybrać nowe władze wioskowe. Czy trudno wstąpić do KPCh? Bo wydaje mi się to dobrym wyjściem.

Marlow 16 grudnia 2011 01:29
@henrykspol Bardzo trudno! Każdy musi przejść przez lokalną POP. Kandydatura jest "prześwietlana" przez wyznaczoną komisję, a pierwszy sekretarz ma prawo veta. W konsekwencji często się zdaża, że cała lokalna POP składa się z krewnych sekretarza i z jego znajomych ze szkoły. Mieszkańcy Wukan jeszcze przed protestami próbowali "zgłaszać" własnych kandydatów do partii, by mieć jakąś możliwość zorientowania się co się dzieje, ale wszystkie te próby zostały odrzucone przez Pierwszego Sekretarza. Oczywiście taki układ nie powstaje z dnia na dzień, większość sekretarzy, tak jak niedawno zwolniony sekretarz Wukan, tworzy swoje koterie przez kilka dekad.
W takiej sytuacji wielu Chińczyków, by otrzymać członkowstwo partii wstępuje do wojska (w Chinach formalnie jest pobór, ale ze względu na dużą ilość ochotników, od lat jest on faktycznie zawieszony). Ale Ludowa Armia Wyzwoleńcza, jej relacje z partią, i to, dlaczego wstępowanie do partii w wojsku nie zawsze daje pożądane efekty, to już naprawdę osobny temat :)
Pozdrawiam!

El mohero 16 grudnia 2011 10:29
@Marlow (takie sytuacje jak w Wukan mogą przerodzić się w ruch na skalę państwa , czyli w coś takiego jak Polsce; "Solidarność")
Czy takie Wukan nie przerodzi się w chiński stan wojenny a'la plac Tian'anmen (4 czerwca 1989) na większą skalę?

Łukasz Piotrowski 16 grudnia 2011 12:11
@Marlow: A w mediach ani mru mru o tym. Widać cenzura treści informacyjnych o Chinach wykracza daleko poza granice tego kraju. Pozdrawiam i gratulacje za arcyciekawy tekst!

Marlow 16 grudnia 2011 15:42
@elmohero Jennifer Richmond ze Stratfor ma chyba rację - Wukan, choć bardzo duży, jest jednak protestem na skalę lokalną. Trudno wprawdzie powiedzieć na ile skuteczna jest propaganda KC tworzącego iluzję "dobrego cesarza, złych mandarynów" czyli dobry KC, zły aparat lokalny o której ona wspomina. Ja myślę, że tak jak kiedyś u nas, ważna jest wiara w tymczasową wprawdzie, ale absolutną trwałość systemu, wobec czego nikt nawet nie ma nadziei na szersze zmiany; choć więc tak naprawdę, wszyscy wiedzą, że Cesarz też jest do d., to odwoływanie się do KC jest po prostu jedyną praktyczną szansą załatwienia sprawy. 
Jedna rzecz jest bardzo ważna - po raz pierwszy zdażyło się, że solidarność (oni tam mówią "razem" albo "zjednoczeni", po chińsku solidarność brzmi trochę podręcznikowo) wykracza poza członków protestującej grupy - stąd pomoc najbliższych wsi (w tym momencie już kilku). Tak, jak mówi Richmond, potrzebny jest następny element, a więc równoległy wybuch podobnych, znaczących protestów w kiklu ośrodkach, w którym owa "jedność" mogłaby się rozszerzyć na skalę kraju i dopuścić do świadomości społecznej możliwość zmiany Centrum. Biorąc pod uwagę narastające problemy ekonomii Chin, to po prostu się zbliża.
NB. wciąż nie mogę uwierzyć, że na najwyższych stołkach siedzą durnie, którzy wierzyli, że jest sens zwracania się do Chin ratowanie Euro przez zakup Euroobligacji. KPCh wierzy w trwałość obligacji USA i kupuje je jako żelazną rezerwę właśnie na wypadek konieczności pozyskania funduszy w wypadku spełnienia się powyższego scenariusza.
.
@Lukasz-piotrowski TO jest bardzo dziwna rzecz. Pisze Berliner, Le Monde, Telegraph, New York Times, CNN o tym mówi, mówi BBC, a u nas... Zero. To taka dziwna autocenzura albo autentycznie niski poziom polskich mediów; po co szukać czegoś skomplikowanego, skoro można o złotej kreacji partnerki pana Kulczyka? (Przykład z dzisiejszego "Dziennika. Gazety Prawnej"...). Aż do dzisiaj jedną, jedyną notkę puścił polskatimes.pl (czyli Diekmanowski Passau) - skrócone tłumaczenie za oryginalnym The Times.

henrykspol 16 grudnia 2011 16:18
Dzisiaj usłyszałem w TV o Wukan. Czyżby ich Pan oświecił? ;) Dzięki za wyjaśnienia. Pozdrawiam również.

Marlow 16 grudnia 2011 17:16
@henrykspol to może być już musztarda po obiedzie. Chińska, państwowa agencja prasowa Xinhua nadal nie wyświetla wyników dla Wukan, więc najwyraźniej obowiązuje blokada, ale również oficjalny, angielskojęzyczny GlobalTimes (coś jak PRL-owska Polityka) podał krótką notatkę o uspokojeniu sytuacji i zaprzestaniu protestów, bez żadnych szczegółów. Czekam na nowe informacje z Hong Kongu, jeśli coś się pojawi, wrzucę koło północy.
Pozdrowienia!

henrykspol 16 grudnia 2011 18:18
@Marlow
Oni powinni (kierownictwo KPCh oraz ludność niezależnie)coś wymyślić. Bo to pieprznie w sposób niekontrolowany i planeta Ziemia się nie pozbiera. W Polsce wymyślono, w ZSRR wymyślono. Może trzeba im coś konkretnego podpowiedzieć? Ja nie wiem co. Tam chyba tradycyjnie cesarz rządził a jego urzędnicy na prowincji robili co chcieli. Może teraz stworzyliby dwie KPCh na początek? Pozdrawiam.

Marlow 17 grudnia 2011 03:32
@henrykspol To jednak trudniejsze jeszcze, niż niegdyś u nas. Obecnie KPCh nie wyobraża sobie jakiegokolwiek podziału władzy, nawet przy zachowaniu kontrolnej większości. Co by nie mówić o Gorbaczowie to jednak...

Polonka54 17 grudnia 2011 17:00
@Marlow!
Witam!
Jestem wstrząśnięta. Brak mi słów. I nie ma co dużo gadać, że mamy XXI wiek. 
Jednak wyrażę autentyczny podziw dla Pańskiego zaangażowania w sprawę Wukan i dziękuję, że przedstawia ją Pan na naszym portalu.
Gdyby nie to, nie wiedziałabym tak jak inni, ile cierpienia i niesprawiedliwości znosi w różnych częściach Globu, ludzkość.
Jeszcze raz dziękuję.
Pozdrawiam serdecznie .......

Marlow 18 grudnia 2011 03:17
@Polonka54 To ja bardzo dziękuję za życzliwą uwagę i jednocześnie odważę się zaproponować symboliczny Bruderschaft :)

Polonka54 18 grudnia 2011 15:09
@Marlow!
Witam!
Z ochotą przystaję na tak miłą propozycję.
Jak się pomylę, będę winna "jednego".
Pozdrawiam serdecznie......

Karnigore Kanibal 19 grudnia 2011 08:40
Heh, przypomina mi się, jak bodajże dwa lata temu szukałem takich informacji na temat zamieszek w Iranie. Tam też ludzie chcieli normalności i im nie wyszło.

Afapipi 19 grudnia 2011 09:27
@Marlow
Ciekawe jak śmierć przywódcy Korei Pólnocnej przełoży się na napięcia w tym regionie świata? Ja sądzę, że konsekwencje mogą być zaskakujące i oddziaływać również na Chiny.
Pozdrawiam i gratuluję - super piszesz. I mądrze i ciekawie. :)

El mohero 19 grudnia 2011 13:51
@Afapipi @Marlow
O, rety, rety, rety!!! Rety, rety, rety!!! Jak on tak mógł?!

Afapipi 19 grudnia 2011 14:05
@Elmohero
I ciekawe, czy jego (Kim Dzong Ila) syn - kształcony w Europie bądź co bądź - wykaże, że czegoś się jednak tutaj nauczył?
A na marginesie widzę pewną analogię w tych histerycznych reakcjach na wiadomość o śmierci Kima do reakcji po śmierci Stalina. Czy zatem w Korei powtórzy się casus odwilży po śmierci tyrana? Wiadomo, że przy tak silnych emocjach od miłości do nienawiści bardzo blisko.

El mohero 19 grudnia 2011 14:11
@Afapipi To może być prawdziwy, histeryczny płacz po wodzu, bo nowe "słoneczko" obetnie "płace", albo podniesie normy pracy... Jak to i u nas bywało. Na odwilż bym nie liczył.

Afapipi 19 grudnia 2011 14:14
Nie myślę. Sądzę, że ta śmierć to początek zmian na lepsze.

Marlow 19 grudnia 2011 14:49
@Afapipi Zależy, kto przejąłby władzę - czyli w praktyce zależy od postawy armii. Trochę paradoksalnie, choć mam nadzieję, że zmiana systemu w Korei Północnej nastąpi jak najszybciej, byłoby lepiej, gdyby nie nastąpiła przed przyszłorocznymi wyborami w Korei Południowej, obecny rząd Południa to coś w rodzaju Zbigniewa Ziobry, tyle że w połączeniu z rzeczywiście konserwatywnym programem ekonomicznym. A więc zwolnienia ludzi z mediów którzy odważyli się krytykować rząd, pokazowe procesy o wyraźnie politycznym poddekście przy utrzymywaniu skostniałej legislacji etc. Niezbyt dobry rząd do ewentualnej unifikacji. 
Swoją drogą, dobrze przeprowadzona uifikacja może być w Korei większym sukcesem niż w Niemczech, jest tam naprawdę ogromny potencjał, i zupełnie uczciwie mówiąc, gdyby zjednoczenie nastąpiło, miałbym sporą pokusę, żeby spróbować pomieszkać trochę na Północy ;)

@Karnigore-kanibal W tym wypadku też nie widać możliwości dobrego zakończenia...

@elmohero Na Północy są w zasadzie trzy grupy które mogłyby przejąć władzę: twardogłowi (z wujem Kima, a wierz mi, to jest prawdziwy "WUJ"), pro-KPCh (wielbiciele modelu chińskiego) oraz zjednoczeniowcy (którzy mają faktyczne, choć starannie ukryte poparcie społeczeństwa). Przejęcie władzy przez pro-KPCh będzie w sumie jedynie odwlekaniem ostatecznego zjednocznia (na warunkach Południa). Zasadniczym zagrożeniem dla Północnych Koreańczyków byłoby - całkiem dziś możliwe - przejęcie władzy przez "wuja".

Afapipi 19 grudnia 2011 15:07
@Marlow
Kurczę- czję, że dojdzie do zjednoczenia obu państw. Oczywiście nie za pięć minut, bo to będzie proces, ale sądzę,że może rzeczywiście te dwa wydarzenia -śmierć Kima i zmiany w rządzie Korei Południowej mogą być przyczynkiem do zmian,które przywrócą normalność i jedno państwo. Tygrys ma szansę urosnąć.:)

Marlow 19 grudnia 2011 15:25
@Afapipi - mam nadzieję, choć, jak piszesz, "nie za pięć minut". W sumie w tej chwili sytuacja jest dokładnie na krawędzi. 
Ech... chyba wrzucę jakiś wpis, bo znowu zaczynają mi się komentarze rozciągać; znowu się dzisiaj nie wyśpię :(
Ech, jak mawiała moja prababacia, która zresztą dożyła 100 lat (!) "człowiek się wyśpi po śmierci". Pozdrowienia ;)

Afapipi 19 grudnia 2011 15:58
@Marlow
W takim razie odłóż sen na zaś. I pisz.
Moja Prababcia z kolei mawiała, że nie ma czasu na choroby, bo kiedyś 
dr Piaskowski i tak wszystkie wyleczy. I nie chorowała.:D

El mohero 19 grudnia 2011 20:17
@Afapipi @Marlow
Nie bardzo mi się chce wierzyć, że trwardogłowi oddadzą władzę południowcom. Władza ro władza, jak u Łukaszenki - ciasna, ale własna.

Afapipi 19 grudnia 2011 20:36
@Elmohero
Pożyjemy- zobaczymy. Z wypowiedzi politologów wynika, że ciężko wyczuć, jaki będzie finał śmierci Kima? Każdy wariant jest możliwy. A i Chińczycy by woleli, aby Korea Północna stała się bardziej samowystarczalna ekonomicznie. Jest to możliwe, przy większym poluzowaiu systemu. No i dzisiejsza Korea Północna nie jest taka sama, jak dawniej.Dyktatura komunistyczna osłabia się,ludzie masowo jeżdzą do Mandżurii dorobić, pracowicy ministerstw mają swoje małe biznesy. No "zmiany, zmiany, zmiany"....

El mohero 19 grudnia 2011 20:56
@Afapipi Chciałoby się wierzyć w lepsze czasy dla nich. A Mandżuria to niby kraj wolny i niekomunistyczny? My też jeździliśmy do NRD, CSRS, WRS na OHP itp. Biznes to żaden był, ale korytko pełniejsze. ;)

Karnigore Kanibal 21 grudnia 2011 09:22
Cała ta sprawa pokazuje, że tak naprawdę mit o "technokratach z Południa" w Chinach to lichy pic. Przykładem np. Zheng Yanxiong. Gość przypomina partyjnego betona z czasów Gomułki. Miejmy nadzieję, że wicesekretarz Zhu dotrzyma swoich obietnic, bo robi wrażenie ogarniętego człowieka, który wie, co to jest tak naprawdę ten socjalizm.

Marlow 22 grudnia 2011 03:50
[ polski spirit 22 grudnia 2011 02:00 : moim skromnym zdaniem Chinami rządzi juz kasa nie ideologia i to będzie akceleratorem zmian - tylko w która stronę? ]
@Polski--dom--publiczny: pozwoliłem sobie przenieść tu Twój komentarz, te krótkie informacje o aktualizacjach usuwam po 24 godz. żeby nie zaśmiecać Portalu.
By odpowiedzieć - oczywiście, na dłuższą metę po prostu nie da się utrzymywać fikcji "umiłowanej Partii" przy ekonomicznej ekspansji i powiększających się różnicach społecznych. Jest to twór wykreowany dla zupełnie innej, archaicznej dla dzisiejszych Chin rzeczywistości, który zwyczajnie przestaje sprawdzać się w skutecznym administrowaniu państwem. W Chinach jest bardzo wielu rozsądnych ludzi i jestem raczej optymistą co do kierunku zmian. 
Pozdrowienia!

henrykspol 22 grudnia 2011 19:07
Dzięki za informacje o regionie (nie tylko w tym wpisie) i proszę ewentualnie, chyba nie ja jeden, o następne. Serdecznie i przedświątecznie pozdrawiam. :)

Marlow 22 grudnia 2011 21:55
Pozdrawiam wzajemnie - i trochę wcześnie, ale na wszelki wypadek: Wesołych Świąt! :D
PS. Nie mogę odmówić sobie tej satysfakcji: dzisiaj (znacznie po ostatnim uaktualnieniu ;) ) Epoch Times, chiński opozycyjny magazyn wydawany w Nowym Jorku przez uchodźców z ChRL, wrzucił anonimowy komentarz kogoś znającego od wewnątrz układy partyjne KPCh i też zestawiający Wang Yanga i Bo Xilai :D :
http://www.theepochtimes.com/n2/china-news/chinese-village-focus-of-communist-party-conflict-162802.html
Przy okazji - ich analiza możliwych przyczyn brutalności operacji policyjnej z 9/10 grudnia jest bardzo interesująca, choć, jak podkreślają, hipotetyczna.