... Newsweek, Portal Opinii - 24 03 2015 |
Firma Ringier Axel Springer ma wiele projektów, które łączą serwisy należące do korporacji: Onet, Newsweek, Fakt, Przegląd Sportowy, Forbes, oFeminin, Komputer Świat itd. Konsolidacja blogów jest jednym z takich projektów, ale nie jedynym (ten odczuwacie). Ma to na celu stworzenie jednego, porządnego, dużego serwisu, który będzie miał swój budżet na rozwój, narzędzia, siły do promocji, ludzi zatrudnionych tylko do pracy na blogach. Tworzy również projekt Onet Autorzy, który zbiera dziennikarzy i najlepszych blogerów ze wszystkich serwisów RASP. Blogerzy „Newsweeka” będą w pierwszej kolejności do tego działu wybierani i promowani jako konkretne nazwiska, wizytówki. By stworzyć duży portal blogowy Newsweeka, który konkurowałby technicznie i jakościowo z dużym serwisem, trzeba by zatrudnić osobne IT, kilku administratorów i postawić blogernię od nowa. Ale ponieważ jest wspólny projekt RASP, to nie wchodzi w grę. O innych przesłankach nie wiem.
Powyższe wyjaśnienie przedstawiła pani Ewa i, korzystając z okazji, bardzo za nie dziekuję. Pozwoliłem sobie wcześniej marudzić, że takie wyjaśnienie powinno się pojawić, i dobrze się stało, że się pojawiło.
Inna sprawa, że to jest coś w rodzaju oficjalnej linii komuniaktu RASP. Naprawdę dobrze, że jest, zachowajmy cywilizowane obyczaje, ale, jeśli się nad tym zastanowić, to raczej jest owo wyjaśnienie ukłonem w stronem blogerów, niż faktycznym obrazem rzeczywistości.
Zobaczmy: Newsweek, Fakt, Przegląd Sportowy, KomputerŚwiat, Forbes, to, jeśli się nie mylę, istniejące fizycznie czasopisma. Gdyby więc to wszystko miało działać w sposób wyjaśniony powyżej, musielibyśmy przyjąć, że następnym krokiem będzie ich konsolidacja w jakiś „Przegląd Forbesweek”, który pozwoli na stworzenie jednego, porządnego, dużego serwisu, który będzie miał swój budżet na rozwój, narzędzia, siły do promocji, najlepszych dziennikarzy, etc. etc.
Coś mi mówi, że w tej chwili nie ma takich planów i dziennikarze wszystkich powyższych tytułów nie mają powodu do niepokoju (tzn. tego, konkretnego powodu, bo inne zawsze się znajdą :( ).
Blogi były bezpłatne dla piszących, ale bynajmniej nie dla Newsweeka, który musiał zapłacić za sporą ilość tzw. roboczogodzin – za osobną obsługę techniczną blogu, będącego faktycznie osobną jednostką (to przecież nie była integralna część sieciowego wydania tygodnika).
Oczywiście, w skali gazety, to nie są ogromne sumy. Serwery, obsługa techniczna i merytoryczna – to wprawdzie kosztuje, ale bez przesady- nie wykluczałbym, że naczelny więcej zarabia, niż ten blog łącznie kosztuje… ;)
Tylko że naczelny zarabia spore pieniądze (nie wiemy jak spore, ale że spore, to pewne) bo jego rozpoznawalność oddziałuje bezpośrednio na poczytność tygodnika i, tym samym, zwiększa ilość kontraktów reklamowych, które współcześnie są nieodzowne dla istnienia tego typu publikacji. Jak by to powiedział księgowy – dobry naczelny jest istotnym aktywem przedsięwzięcia.
Żeby Portal utrzymać, on także musiałby być postrzegany przez redakcję i księgowość jako cześć aktywów – jako coś, co przyczynia się do sukcesu finansowego tygodnika.
W tym sensie można wymyślić kilka możliwych zalet blogerni. (Uwaga! Możliwych, to nie znaczy rzeczywistych!)
- Odbiorcy czytają blogi, i automatycznie przyzwyczajają się do marki „Newsweek” – co tworzy tak zwaną ROZPOZNAWALNOŚĆ – (zupełnie jak w wypadku redaktora naczelnego).
- Odbiorcy czytają blogi, a potem klikają link do głównej strony Newsweeka – co powoduje bezpośredni TRANSFER odbiorców (zupełnie jak w wypadku redaktora naczelnego, ludzie widzą Nadredaktora, i sięgają po Newsweek).
Wreszcie jakość tekstów, (którą, do pewnego stopnia, można wymusić), korespondująca z jakością tekstów samego magazynu i tworząca wspólnie wizerunkowe przesłanie, a więc, uwaga, REPUTACJĘ (hmmmmmmm… w sumie, też zupełnie jak w wypadku naczelnego; co ma i dobre, i złe strony).
Jeśli w tych trzech kategoriach – rozpoznawalności, transferu i reputacji – blogosfera nie spełnia swoich funkcji…
:(

Więc może na razie odłóżmy na bok uprzejme wyjaśnienie Made in RASP. O ile korporacja ta nie została założona przez Jaszuroidy z planety Kretynia – a, jak wiem z wiarygodnych źródeł, NIE została – to Newsweek podejmuje decyzje wprawdzie w obrębie RASP, wprawdzie jako jednostka będąca częścią koncernu, ale – tu mocny akcent – jako jednostka autonomiczna! Owszem, RASP może zaproponować kolektywizację blogów, ale w praktyce to redakcja Newsweeka odniesie się do tej propozycji, przedstawiając argumenty za, lub przeciw.
Sprawa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta: albo redakcja i księgowi wspólnie zdecydują, że Portal należy zaliczyć do rzeczywistych aktywów Newsweeka – inaczej mówiąc, że ma on pozytywny wpływ na funkcjonowanie tygodnika, albo zdecydują, że pozytywnego wpływu nie ma – inaczej mówiąc, że ów wpływ jest zerowy, albo negatywny. W tym drugim wypadku, żaden rozsądny dyrektor finansowy nie zgodzi się na wyrzucanie pieniędzy w błoto, a żaden z edytorów nie będzie o to walczył.
Ill.: Max Raptor
Naturalnie, jest coś takiego jak kwestia potencjału – ok, może w obecnej postaci Portal nie należy do aktywów Newsweeka, ale można go przekształcić tak, by stał się aktywem. Problem w tym, że potencjał nie może jednak zbyt długo pozostawać „potencjalnym”. Ile to jest zbyt długo?
Dwa lata – z całą pewnością zbyt długo.
W żadnym wypadku NIE protestuję przeciw decyzji redakcji o zamknięciu Portalu (pozwolę sobie pominąć dekoracje). To jest zupełnie zrozumiała decyzja. Co w tym wszystkim jest zarówno irytujące, jak i zabawne, to paradoks towarzyszący całemu procesowi zamykania. Otóż forma, w jakiej zamknięcie to przebiega, forma, która akurat powoduje moje protesty, i którą nazwałem skandaliczną (zbyt mocne słowa – niniejszym odszczekuję i przepraszam, jaki tam skandal, wciąż coś podobnego dokoła widzimy), ta forma jest dobrą ilustracją konieczności podjęcia tej przykrej decyzji.
Można było przecież stosowną decyzję podjąć, następnie przemyśleć formę jej wprowadzenia, po czym, odpowiednio wcześnie, poinformować o tym piszących blogi, dając im czas i możliwości, tak by i oni – ze swej strony – mogli decydować. Tymczasem pierwsze komunikaty, jakie ukazały się ze strony Administracji, brzmiały: jest świetnie, przenosimy was na blog.pl, zero marki, będziecie wymieszani ale za to Znani, a jak się komuś nie podoba, to kasujemy i do widzenia!
???
Już w momencie pierwszej fali komentarzy okazało się, że komentujący mają parę całkiem sensownych pomysłów. Kilka osób, równocześnie i niezależnie od siebie, proponowało dość oczywiste (na zdrowy rozum) rozwiązanie, że skoro już tak musi być, to chyba naprawdę warto zrobić osobną grupę w owych Znanych. Część dawała do zrozumienia, że szkoda logo Newsweeka.
Grom z jasnego nieba strzelił w jasną pogodną noc!
(Ze względu na obyczajność, pozwoliłem sobie zastąpić rzeczownik zazwyczaj występujący w tej popularnej metaforze, bardziej rozbudowaną formułą „grom z jasnego nieba”)
Nagle okazało się, że nie tylko można taką grupę emigrantów wydzielić, ale że – o wielka zagadko ewolucji! – MOŻE TAM BYĆ LOGO NEWSWEEKA, którego marki jakoby miało przy blogach już nie być.
Nawiasem mówiąc, zwrócę uwagę, iż jeszcze parę niezłych pomysłów się tam pojawiło…
Dlaczego więc nie można było tej dyskusji przeprowadzić spokojnie, bez presji (no co wy, spoko wodza, zamkniemy was nie wcześniej niż za tydzień!) i z rzeczywistym, a nie tylko werbalnym poszanowaniem stanowisk obu stron?
Poszanowanie stanowiska drugiej strony nie polega na tym, że wiemy, jak drugiej stronie zrobić dobrze. Poszanowanie polega na tym, że WSPÓLNIE o tym rozmawiamy, potem decydujemy – i wtedy nie ma problemu, że ostateczna decyzja leży jednak po naszej stronie, nie po tej drugiej.
Obok samej formy zamykania Portalu, już w komentarzach, pojawił się jeszcze jeden przykład demonstrujący wyczerpanie się jego formuły. Kilka osób, też równolegle i niezależnie, wspominało o usunięciu linku do blogów na stronie głównej sieciowego Newsweeka, zazwyczaj interpretując to jako wczesne zapowiedzi likwidacji Portalu.
Jako czytelnik (już wkrótce – były czytelnik) owej głównej strony muszę powiedzieć, że to niezupełnie tak. Był to raczej jeden z powodów zamykania Portalu, nie jego oznaka. W tym akurat nie ma żadnej tajemnicy. Wbew pozorom, nie widać też tu brudnych łap rzeczonych Jaszczuroidów z Kretynii. Rzeczywistość jest taka, że link do blogów kilkakrotnie wracał, niczym sałatka po imprezie, i, za każdym razem, był dość szybko usuwany (też trochę jak sałatka), zawsze z tego samego powodu. A musiał być zdejmowany, bo, raczej prędzej, niż później, szkalujący, psychopatyczny, albo zwyczajnie wulgarny charakter pojawiającego się tam niespodziewanie(?) tytułu wpisu zdecydowanie nie pasował do całości strony głównej ogólnopolskiego tygodnika opinii, skuteczne odstraszając czytelników.
Bez ironii – podziwiam cierpliwość redakcji wydania sieciowego i siłę perswazji Administratorki (przy okazji – doceniam i dziękuję, ale to był źle ulokowany wysiłek). Ostatni raz zauważyłem próbę przywrócenia linku całkiem niedawno, jeszcze 6 marca. Nie wiem, jak długo był, ale wyleciał w kilkanaście minut po automatycznym pojawieniu się w nim tytułu wpisu redaktora Zewa. Wyleciał całkowicie słusznie – o kilkanaście minut za późno, bym powiedział, I NIE BYŁO W TYM ŻADNEJ WINY ZEWA.
No sorry, Josephine… The Times, Guardian, czy Telegraph, nie walną na pierwszej stronie czegoś w rodzaju „City Council is Whoring Around!!!!” No nie walną, nie walną. Nie ma wuja w pegieerze! Nie walną!
I mniejsza o to, że jak walną, to brytyjskie IPSO spadnie na nich jak tona cegieł na pijanego praktykanta murarskiego Zenona B. i załatwi im wielomilionową grzywnę. Ważniejsze, że już po kilku takich numerach czytelnicy uznają ich gazetę za tani tabloid szukający poklasku efekciarskimi sztuczkami.
Nie po to Guardian buduje reputację gazety opiniotwórczej (nawet jeśli nieco, hm, monotonnej…) by przypadkowymi zajawkami sprowadzać się do poziomu tabloidu.
Co nie znaczy, że redaktorowi Zewowi nie wolno wstawić wulgaryzmu do tytułu blogu. Oczywiście że wolno, czemu nie? Jeśli, w tym konkretnym wypadku, ma on uzasadnienie treścią konkretnego wpisu – A MIAŁ! – proszę bardzo. Z takim zastrzeżeniem, że tytuł ten nie będzie widoczny dla osób, które nie lubią czytać wulgaryzmów nawet w najlepszych tekstach. Co można z łatwością rozwiązać – i nie przy pomocy nieskutecznego obrazka z bombką.
(Ale to, jak to rozwiązać, to już mój copyright jest. A co! Nie ma tak dobrze! :P )
Problem z wulgaryzmem na stronie głównej znaczy tyle, że praktyczna forma tego linku była wadliwa. To powinno być całkowicie oczywiste od samego początku.
Taki link w żadnym wypadku nie miał prawa być zautomatyzowany.
Dlaczego więc – to nie jest retoryczne pytanie – ten link uparcie pojawiał się w takiej samej, w oczywisty sposób wadliwej formie?
Trudno to pojąć, chyba że…
Chyba że, doskonale pamiętając o niedoskonałościach samych blogerów, założymy, po stronie Newsweeka, kilka niedostatków. Podkreślam Newsweeka – w sensie grupy nim zarządzającej. Nie mam na myśli bezpośrednich administratorów blogów – żadnego/żadnej z nich!
Po pierwsze, i najważniejsze, osoby mające władzę wydawania decyzji wydają się nie zdawać sobie sprawy z tego czym są blogerzy i co nimi powoduje. Owszem, każdy jest inny, ale są pewne cechy wspólne. Obawiam się, że agencja badania opinii publicznej ich nie zdefiniuje. Tu nie chodzi o to, że przeciętny bloger, to sześćdziesięciodwuletni parkingowy z nadwagą, wspominający z nostalgią tę jedną, jedyną demonstrację w 1983, na którą odważył się pójść, i jeszcze to że zobaczył tam Słynnego Opozycjonistę. To na nic, naprawdę. Tu trzeba usiąść i pomyśleć. I właśnie CZYM są, nie kim, bo chodzi tu o zrozumienie specyficznego charakteru takiej aktywności. Wszystkie portale blogowe z łatwością dochodzą do konkluzji: o, zaprosimy polityka X, wszyscy przeczytają! Niekoniecznie. To zależy głównie od retorycznego talentu polityka X i rozumienia przezeń – lub po prostu wyczucia – oczekiwań internetowej publiczności.
Po drugie, chyba od bardzo już dawna nikt nie zadał sobie trudu by pomyśleć, jaka konkretnie ma być funkcja blogów w obrębie przedsięwzięcia pod tytułem „Newsweek”. Co, konkretnie, blogi mają wnosić. W jaki sposób mają być aktywem. W jaki sposób mają funkcjonować w powyższych trzech kategoriach. To, bynajmniej, nie są rzeczy proste ani oczywiste. Przeciwnie, to bardzo złożone funkcje, których wypełnienie wymaga określonej organizacji blogów – uwzględniającej „po pierwsze” – czym są blogerzy.
Po trzecie – będące konsekwencją obu powyższych, codzienne problemy z praktycznym kierowaniem blogami. I tu, podobnie jak parę innych osób, zwykłem czepiać sie pani Ewy. Niniejszym, po raz drugi – tym razem jednak poważnie i bez ironii – odszczekuję i przepraszam. Próba moderowania blogów w sytuacji, kiedy zwierzchnicy nie potrafią zdecydować, czy w ogóle tych blogów chcą? Na zasadzie: no to zrób coś z tym? Acha, i uważaj, żeby chamstwa nie było?
Zrzucanie winy na panią Ewę jest tu nie fair.
To jednak nie znaczy, że nie należy wytykać konkretnych błędów.
( @administrator ) I owszem, nie umknął mi fakt, iż od wczoraj, z wyraźnym entuzjazmem, zajmuję się głównie wytykaniem błędów… :|
Ale z tym już wreszcie koniec.
Wszystko to powyższe, żeli wybaczona mi będzie krótka wiwisekcja, jest tylko i wyłącznie próbą własnego poustawiania sobie tego co się stało. Tylko to było powodem napisania tego wpisu.
Jeśli ma to być jakaś wskazówka na przyszłość, to tylko dla mnie samego i ewentualnie tych z czytelników, którzy zgodzą się z jakąś tam częścią moich uwag. Absolutnie nie dla redakcji Newsweeka, bo raczej nie wygląda na to, żeby Newsweek w przewidywalnej przyszłości miał zamiar powracać do koncepcji blogów związanych bezpośrednio z tygodnikiem. Kto się raz gorącym sparzył…
Wiadomo.
A szkoda, bo takie przyredakcyjne blogi to, przy dobrym ich zaplanowaniu , może być bardzo dobra rzecz.
Zresztą, kto wie? Niewykluczone, że po wzajemnym dotarciu się Znanych i ich moderatorów, może nawet link do blogów kiedyś do Newsweeka powróci?
Czego wszystkim, którzy skorzystają z propozycji redakcji, gorąco życzę!
A skoro już o życzeniach mowa, najwyższy czas na część sympatyczniejszą, czyli:
Prywatny i Nieoficjalny Koncert Życzeń i Podziekowań Marlowa!
_____________________________________________
Redakcji Newsweeka szczerze i bardzo serdecznie dziękuję za udostępnianie mi miejsca na Portalu Opinii przez ostatnie cztery lata.
Kolejnym administratorom, od Piotra Bratkowskiego, po panią Ewę, równie szczerze i jeszcze serdeczniej dziękuję za ich pracę. Próba zachowania równowagi między wymaganiami rzeczywistości, a wymaganiami blogerów, to jak tańczenie pasodoble na linie z Ryszardem Kaliszem w charakterze partnera – doświadczenie zapewne bardzo ciekawe, ale wybitnie stresujące…
Wielkie i specjalne DZIĘKUJĘ! dla Działu Technicznego – dawno już minęły czasy, kiedy się czymś podobnym półprofesjonalnie zajmowałem, ale nadal zdaję sobie sprawę, że jest to, delikatnie mówiąc, nieco trudniejsze, niż się to wydaje szerokiej publiczności. Życzę cierpliwości – i lepszych pensji! ;)
Wszystkim czytelnikom dziękuję za uwagę poświęconą moim tekstom i fotomontażom – ponad 100 000 odsłon na kilkadziesiąt stron tekstu, to, jak dla mnie, wynik rewelacyjny i całkowicie nieoczekiwany.
Wreszcie wszystkim, którzy wraz ze mną prowadzili blogi na Portalu, dziękuję za teksty, komentarze i dyskusje, czasem sympatyczne, czasem bardzo ostre. Wszystkich też, oczywiście, przepraszam za złośliwości.
Na koniec, z góry ostrzegam, iż wpis ten będzie najprawdopodobnie miał oddzielne post scriptum, w którym podam aktualny adres mojego bloga.
Raz jeszcze dziękuję i…
Zdrówko!
;)
Dla całego Portalu, ze specjalną dedykacją – Florent Pagny i Moja wolność myślenia.
____________________________________
KOMENTARZE
____________________________________
Afapipi 24 marca 2015 19:16
@Marlow
Ja też Ci dziękuję w sposób szczególny za wszystko, bo co tu kryć - wpłynąłeś na mój rozwój.:P Jesteś niesamowicie pozytywnym człowiekiem i chcę żebyś wiedział, że tak zawsze o Tobie myślałam.
Na Twój nowy blog chętnie będę zaglądać, bo przyznam, że należysz do tych Istot, których jeśli zabraknie odczuwam smutek.:)
Zdrówko!
Marlow 24 marca 2015 19:18
@Afapipi A ja, korzystając z okazji, chciałem podziękować Ci za wspólne blogowanie, wyrazić nadzieję na dalsze, w innych miejscach i na innych serwerach, a przy okazji pdziękować także za świetne podsumowanie całej sprawy. Napisałaś, gdzieś w komentarzach, coś w rodzaju, że to niekoniecznie porażka, a raczej nowe otwarcie - stąd tytuł mojego tekstu. ;)
Zdrówko!
Erik Mustermann 24 marca 2015 19:25
@marlow
Jestem zdania, że próba budowania odpowiedniego poziomu blogowiska, który byłby odpowiedni do aspiracji właściciela/wydawcy, musi się skończyć aktywnym udziałem administratora w życiu portalu włącznie z ingerowaniem w treść wpisów i komentarzy (nie mylić z cenzurą).
To jest trudne i sam nie wiem, czy wykonalne. :(
El mohero 24 marca 2015 19:29
@Marlow Zdążysz-li Ty to post scriptum naskrobać?
administrator 24 marca 2015 20:10
@marlow
Dziękuję za wpis. Pozwolę sobie wyjaśnić parę rzeczy:
1. Zdjęcie streamu blogów ze strony newsweek.pl faktycznie miało związek z wulgarnością niektórych tytułów. Pasek powstał z Waszej inicjatywy i o niego zabiegałam, by każdy, nawet jeśli napisał dwa zdania refleksji i nie został wybrany na stronę główną blogów, miał szansę zaistnieć w „Internetach”. Pomysł nie wypalił jednak. Ale to nie był jedyny sposób promocji blogów. Codziennie dodawałam na Newsweek.pl kafelki (obrazki jak na stronie głównej serwisu), które kierowały bezpośrednio do wybranego przeze mnie artykułu z blogów (metodą external linka). Był on traktowany na równi z innymi artykułami, z belką „na blogach” i ilustracją kontekstową. Trwało to rok, do grudnia. Potem zmieniły się zasady, przewidywane były najpewniej zmiany. Tak czy inaczej pojawiały się, a to, że nie zostawały zauważane przez niektórych autorów, świadczy, że nie czytają Newsweek.pl ;)
2. Osobna sekcja pod nazwą "Newsweek"na Blog.pl była zawarta w projekcie Onet, ale dopiero po zadaniu konkretnego pytania przez Was (@qielih) i uzyskania odpowiedzi się o tym dowiedziałam. To była inicjatywa podjęta wcześniej, kwestia przedstawienia tego "Newsweekowi" w obrazowy sposób. Dobrze, że zostało wyjaśnione, przepraszam za tę dezinformację.
3. Wątki wpisowe z konta admina, opracowane przez Zespół Onet i newsweek.pl, pojawiły się właśnie dla dyskusji. Ja również jestem zobowiązana do odpowiadania na pytania i kierowania ich dalej. Wyszło z tego wiele ciekawych rzeczy i pomysłów, na które nikt nie wpadł wcześniej, bo nikt nie przedstawił sobie ich konieczności, np. back-upów. Wiele wątpliwości zawarłam do "Przeprowadzka... pytania i odpowiedzi". Treść zostanie jeszcze podsumowana.
4. Po zebraniu opinii, pomysłów zostanie przedstawione podsumowanie i dostarczone każdemu w skompresowanej formie z linkiem do tych dyskusji, by każdy, kto przeczytał wiadomość, nie dziwił się, znał sytuację i kontekst. Zamysł był taki, by dać się wypowiedzieć, a nie oznajmić. Jeśli poczuliście inaczej, przepraszamy.
Ze swojej strony bardzo dziękuję za te 1,5 roku. Przeszłam szkołę, ot co. Ale na bardziej szczegółowe podziękowania i pożegnanie przyjdzie pora – mamy jeszcze trochę czasu. 2-3 tygodnie/do kwietnia. Daty zostaną podane. Zależy od tego, kiedy IT ostatecznie będzie gotowe do transferu. Ten czas mamy jeszcze dla siebie i na dyskusję.
Daria Siemion 24 marca 2015 20:38
@administrator Będzie spotkanie z poczęstunkiem?
Marlow 24 marca 2015 21:29
@mustermann Well, i tak, i nie. Myslę, że cenzura nie jest konieczna - wbrew pozorom. Natomiast trzeba czasem podejmować brutalne decyzje. Inaczej mówiąc, i tylko z mojego punktu widzenia - nie ingerujemy w treść wpisów, natomiast czasem mówimy sorry, pana/pani teksty nie pasują do profilu tej grupy blogów, życzymy powodzenia gdzie indziej.
Zgadzam się, że bardzo dobry byłby w miarę szeroki, bezpośredni udział moderatora w codziennym funkcjonowaniu portalu - zwłaszcza w postaci wpisów i komentarzy. Moderator, moim zdaniem, nie powinien być sprowadzany do roli stricte biurokratycznej.
Ale, to jest moje widzimisię.
;)
@elmohero Spoko wodza!
Swoją szosą, ładnie tam napisałeś o "wyczerpaniu formuły el Mohero w tej postaci". Ja troszkę podobnie o tym myślę, choć raczej o złym kierunku, nie o "wyczerpaniu", dlatego mam zamiar nie tyle skasować "formułę Marlow" - za bardzo się przywiązałem :D - ile raczej zrobić coś w rodzaju Marlow-Reaktywacja. I to jest dobry moment. (Tak jest, po ścianach będę chodził! :mrgreen: )
@administrator I dlatego właśnie - tu wyjaśniam - nie wchodzę w Znanych. (Plus, szczerze powiem, jest dziś w Znanych paru ludzi, których nie chcę mieć w najbliższym otoczeniu... No sorry. Taki jestem. :roll: )
Przy okazji - dziękuję za wyjaśnienie.
@dariasiemion Eeee?
;)
El mohero 24 marca 2015 21:51
@Marlow "Tak jest, po ścianach będę chodził!"
Spiderdog? ;)
Moodus 24 marca 2015 22:04
@Marlow
Nikt nie ma pretensji do adminki o to, że blogernia zostaje zamknięta. Pretensje dotyczą jej udziału (a tym samym zgody) na określone traktowanie blogerów. Inne dotyczą udawania, że nie ona jest adresatem pytań. Kto jeżeli nie admin, do cholery?
Najważniejsza sprawa - nadal bez odpowiedzi - to podstawa, na której ktoś przyznaje sobie prawo do przenoszenia naszej radosnej twórczości. Odsyłanie przez adminkę do miejsca, w które blogi mają zostać przeniesione może być potraktowane jako wyraz arogancji, niezrozumienia pełnionej funkcji i wynikających z niej obowiązków, ewentualnie pospolitej głup... głuchoty,a w konsekwencji niezrozumienia pytania.
PS I na rany boskie, nie zgadzajmy się na argument ekonomiczny jako argument podstawowy!
Marlow 25 marca 2015 01:14
@elmohero Nie ma rady, trzeba trenować! ;)
Marlow 25 marca 2015 01:24
@moodus W kwestii kasy, to ja się zgadzam w 100%, ale w tym wpisie świadomie próbowałem skrajnie realistyczną perspektywę przyjąć (w naszej, obecnej realności), żeby delikatnie zasugerować, że nawet w takim wypadku można. No bo można.
Najpierw @all będzie:
Sobie pozwolę przypomnieć, że kiedyś pewien Chińczyk, bardzo cwany (jak to oni mają we zwyczaju) wymyślił "rektyfikację spirytusu tytułów". Znaczy sie, żeli ktoś ma jakiś tam tytuł, stanowisko, łotewer, to ma postępować w zgodzie z oczekiwaniami, jakie społeczność stawia wobec tego tytułu. Ale też z drugiej strony, władca musi wyznaczyć właściwego człowieka, do właściwego tytułu.
Tera dopiero do pana, panie Moodusie - a co, kiedy władca nie wie, za cholerę, jakie są oczekiwania wobec tytułu?
Otóż tytułowany, co by nie robił, wyżej warkoczyka nie podskoczy, więc nie ma co go za ten warkocz przeciągać, ale co ważniejsze, to taki władca jest do luftu, i sam się powinien wymienić, co też jest, nawiasem mówiąc, zasadniczą częścią tej całej teorii rektyfikacji (się zastanawiam, czy on był tu bardzo optymistyczny, czy bardzo ironiczny, ów cwany Chińczyk).
___________________
OK, pan tam, w innym miejscu, przywołał Piotra Bratkowskiego. Ale to była zupełnie inna sytuacja. Facet z paroma dziesiątkami lat doświadczenia i pokaźną, profesjonalną reputacją, który te kalkulacje olewa, i po prostu robi to tak, jak chce, żeby wyglądało. Inaczej mówiąc on sam określa oczekiwania wobec własnego tytułu – głównie dzięki tzw. Intuicji, czyli, w rzeczywistości, dzięki praktycznemu zastosowaniu doświadczenia.
No bo ostatecznie tu jest też kwestia długości warkoczyka, 是不是? (Po naszemu – izynd it? ;) )
I tu się, być może zgodzimy.
:)
Zdrówko!
PS. Plus, mam wrażenie, że w czasach wyznaczania Piotra Bratkowskiego, to jednak komuś tam wyżej się ten pomysł z blogami podobał. A kolejnemu następcy spodobał się aż tak bardzo, że ów stworzył własne...
Co też ma jakiś tam sens.
:|
Andrespol 25 marca 2015 01:38
@Marlow
Po Twoim wpisie nie moge nic innego powiedziec,ze moje przypuszczenia okazaly sie bledne.Oczywiscie taka sytuacja wrzucajac wszystkich do jednego kotla moze pomowionego
ucieszyc ale stac mnie na slowo przepraszam.
Odnosnie @administrator to nawet przez mysl nie przeszlo aby Ewe winic,taka rola i ktos musial to zrobic.
pozdrawiam.
Daria Siemion 25 marca 2015 01:53
@Marlow U Piotra Bratkowskiego byłam zawsze na głównej. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny- on się zna :mrgreen:
Marlow 25 marca 2015 02:49
@andrespol No aż musiałem zajrzeć do twojego wpisu - bo ja się z najważniejszym zgadzam - blogi Newsweeka nie interesują obecnego Nadredaktora. Nie wiem, może nadinterpretuję zakładając, że Wojciech Maziarski jakiś pożytek z Portalu jeszcze widział (?), fakt, że ostatni okres solidnego funkcjonowania Portalu był wówczas, gdy @dariasiemion była zawsze na głównej. ;)
Ale już że obecnego Nadredaktora Portal nie interesuje to jest fakt. Ty ująłeś to bardziej zdecydowanie, pisząc, że ma głęboko... - na jedno wychodzi.
Tu się całkowicie zgadzamy- i w tym, że to się przekłada na pogarszającą się kondycję Portalu, też.
W kwestii eliminacji konkurencji - moim zdaniem, to raczej nie to, ale to wyłącznie moje zdanie. Myślę po prostu, że nie ma takiej potrzeby.
Tego typu Portal jest, jeśli wolno ciut dramatycznie to wyrazić, bardzo delikatną strukturą. Brak wyraźnie określonego programu, funkcji, zadań moderatora - to musi prowadzić do upadku. Jak ta niepodlewana aspadistra.
( @dariasiemion @ andrespol O, tu się chyba zaplątałem we własną metaforę... Ale właśnie relaksuję się przy Złotej Żubrówce... ;) )
Więc ta eliminacja konkurencji raczej nie była potrzebna. Te parę osób, które miało przejść do Natemat, już dawno przeszło. Reszta, w tym najbardziej poczytni, jest przenoszona do blogów Onetu, czyli, teoretycznie, do konkurencji właśnie.
Ja się do Natemat nie wybieram, tam jest ten sam problem, co na Onecie - wiara ginie w tłumie. Ja już mam ginąć w tłumie, to tak wielkim, że, paradoksalnie, można sobie trochę miejsca wypracować (blogger lub wordpress) .
Nb. i Onet, i Natemat mają bardzo zdecydowane reguły dotyczące co bardziej drastycznych form ekspresji... No, zobaczymy.
Daria Siemion 25 marca 2015 02:58
@Marlow Tak się składa, że niemalże każdego dnia odwiedzam jakieś 50 stron (wliczam te, na które po prostu wchodzę, bo zawsze coś ciekawego na fejsie podlinkują, jak chociażby Daily Mail :mrgreen: ), ale z zupełnie innych przyczyn codziennie ląduje na natemat. Robię to przede wzystkim po to, żeby stwierdzić, że "czytając zdanie jest w nim błąd" oraz "gównie" dla beki, a reszta? To jak gazetka szkolna gimnazjalistów! Nie wiem kto zaopatrzony w rozum i godność człowieka może tam pisać za proponowane przez nich stawki.
Marlow 25 marca 2015 03:12
@dariasiemion Ja wiem. :)
Poważnie, wiara czasem myli tego typu przedsięwzięcia z "wyrabianiem sobie nazwiska".
Łotewer.
Ale masz oczywiście rację, to jest projekt, który mógłby być bardzo dobry, gdyby nie przyjmował ciut, hm... prowincjonalnego charakteru.
Nie da się stawiać na ilość, z założeniem zachowania jakości.
Się nie da, panie Majster!
Zdrówko!
Moodus 25 marca 2015 07:06
@Marlow
Otóż to, wybór prowadzącego!
Ten ostatni odbył się na zasadzie - a ..uj, dlatego sięgnięto po siuś.. świeżą krew. Ale zgoda na taką rolę coś mówi, Panie Marlole, o człowieku, coś mówi. I nie bardzo rozumiem... A... Tak! No przecież! Jak ja mogę kogoś obwiniać za brak intelektu? No jak mogę? Tak jakby ktoś wstając rano decydował o tym, czy jest mądry czy głupi. Albo, jakby można wymagać o frajera, że się połapie w powodach, dla których znalazł się na świeczniku.
Przepraszam, więcej nie będę. ;)
Afapipi 25 marca 2015 07:59
@Marlow
Aktualnie przerabiamy praktycznie zjawisko ZMIANY.Podlega nawet studiom.:)Psychologia zmiany - konflikt -> kryzys -> współpraca.:) Myślę, że błyskawicznie przeszliśmy poprzez konflikt i kryzys został wstępnie opanowany. Martwię się tylko o Leszka, @leszekbejmert - czy na tę okoliczność nie przedawkował czegoś poza piwkiem :shock: :)- Zatem chyba wkraczam w fazę współpracy...
obserwatorka 25 marca 2015 09:50
@Marlow
Marlowe Reaktywacja natchnęła mnie do pomysłu. Może załóżmy własny blog " Newseek vertriebene " co luźno tłumacząc "Wypędzeni z Newsweek" Można po angielsku ale to Niemcy nas wygnali.
A skoro wygnali czyli olali to dziękować im za te dwa tygodnie. W historii byli i tacy co 15 minut dawali. A tak w dwa tygodnie swoje wszystkie teksty o KK skopiować zdążę. I dalej będę gdzieś wklejać. Bo ciemnota jest największym zagrożeniem dla świata.
Możemy się do WPROST przyłączyć. Oni mają na równi z Newsweek sprzedaż. Albo gdzieś indziej. @Afapipi dała mi siłę i wiarę. Bo nowe musi być lepsze. Ale nie idźmy do tego śmietnika na onecie! Nikt za nas nie będzie decydował. A przenosić to można kubły z pomyjami ale nie ludzi.
Andrzej Jędrasik 25 marca 2015 12:09
@Marlow
Sam bym lepiej (dłużej) nie napisał. :P
Zdrówko!
obserwatorka 25 marca 2015 12:23
@Marlow
http://naszeblogi.pl/51342-niemiecki-onet-cz1
Marlow 25 marca 2015 13:44
@moodus Panie Moodusie, z innej beczki. Pośród szeregu teorii spiskowych, nikt chyba jeszcze nie zauważył najbardziej zastanawiającej zbieżności, łączącej tzw. „zmianę formuły” Portalu Opinii z tzw. „zmianą formuły”...
...
...Top Gear!
W Top Gear niejaki Clarkson bije (w) młodego, niedoświadczonego producenta za fatalną organizację planu, na Portalu Opinii niejaki Moodus...
What the f..?!
:shock:
No dobra. Ja też już przestaję.
;)
_______________
@afapipi To jest fakt, całkiem dokładnie wg kolejnych szczebli procesu.Tylko wiesz, później jest ten, hm... „słabo osadzony szczebel”, kiedy następuje silniejsze uderzenie entropii, ale tym razem w obcym otoczeniu.
Co jest jeszcze jednym powodem dla którego nie wchodzę w Onet...
:|
___________
@obserwatorka Zaraz, po kolei.
1.Zakładać zawsze można, czemu nie, ale sam raczej mam wrażenie, że ta odnowa musi być bardziej nowa... Tu za siebie tylko mówię i nikogo do niczego nie zniechęcam. Wręcz przeciwnie - warto próbować.
2.Blogernia Wprost, podobnie jak większość tych należących do poważniejszych gazet, ma charakter „tylko na zaproszenie” (plus, naturalnie, są otwarte dla ich własnych dziennikarzy, którzy, w teorii, mogą tam pisać nieco ostrzejsze teksty – czego oczywiście nie robią)
3.Wiem, z pewnego źródła, że "Naszeblogi" zostały założone przez Jaszczuroidy z innej planety!
____________
@andrzej-jedrasik He, jeszcze masz szansę! Mała epopejka?
Portalu, blogernio moja, tu trzeba mieć zdrowie...
;)
Afapipi 25 marca 2015 14:15
@Marlow
Nie no z Onetem to nie podlega dyskusji,- że nie. Może to zabrzmi idiotycznie w tej sytuacji, ale ja nawet widzę pewne plusy tej tutaj "upadłości". Coś na zasadzie "katharsis".:)
OMG! Chyba nie myślałeś, że "współpraca" miało oznaczać,to co pomyślałeś ?!!
Miałam na myśli współpracę na zasadzie "grupy wzajemnego wsparcia" przecież :)
@Obserwatorka
Pewnie, że powinnaś skopiować wpisy, bo przydadzą się na pewno. Można przecież niektóre uaktualnić i jest OK.
El mohero 25 marca 2015 14:16
@Marlow Preferuję Magnum Brudnego Harry'ego. Wydaje ładny dźwięk.
Marlow 25 marca 2015 14:32
@afapipi Nie, oczywiście, że nie. Tu mi się skojarzyło przy okazji, więc przeniosłem to na tę koncepcję z Onetem. Swoją szosą, z tym słabo osadzonym szczeblem, wiesz, - przy okazji - tego wyraźnie nie wzięto pod uwagę.
Nie mój problem, ale trochę głupio.
Co zrobić, nie pierwszy taki przypadek, nie ostatni.
:|
@elmohero Ale strasznie się przybrudziło...
;)
Afapipi 25 marca 2015 14:49
@Marlow
Kolejny raz "chujni" to pewnie nawet ja bym nie przeżyła.:D
Marlow 25 marca 2015 14:57
@Afapipi :D
Nieoczekiwana terapia szokowa.
Coś jakby wrzucić do jacuzzi kabel pod napięciem...
:mrgreen:
Moodus 25 marca 2015 15:01
@obserwatorka
@Marlow
To może Odnowa w Duch Świętym? 8O
@Marlow
Panie... Ja to raczej jak James May.
Marlow 25 marca 2015 15:05
@moodus May be...
;)
PS. Odmowa w Duchu Świętym!
El mohero 25 marca 2015 19:40
(@elmohero)
@Marlow Ale za to jaki kawał gnata. ;)
Marlow 26 marca 2015 02:03
@elmohero Co prawda, to prawda. A już połączenie kota i magnum...
Usunie nawet brud z Harry'ego!
:mrgreen:
source: imgur.com
Zdrówko!
leszekbejmert 26 marca 2015 11:26
(@leszekbejmert)
A ja żyję i dobrze się czuję a takim nienawistnikom jak chociażby ten @moodus nie dawaj wiary bo mam mózg i nic mi nie zeżarło żadnego rozumu ...
To piszą ludzie źli a ten wymieniony to szczególnie zły ?!
I jeszcze dziękował ...
No bezczelność nie zna granic .
Bym chciał żebyś zawsze wiedziała że na blogu jestem dla takich jak Ty ...
(Niby dla mudusa też ) ale Ty jesteś ważniejsza .
A zawitałem po przeczytaniu wpisów Erwina bo dla mnie ludzie są najważniejsi .
Net jest przeogromny a na blogu jestem tylko i wyłącznie dla Ciebie , dla autora wpisu no i dla mudusa (on już pić nie może to i takim zdesperowanym) oraz dla wielu innych bo w sumie blog zabawą jest ...
Jak będę umierać to poinformuję Cię wcześniej ...
Żebyś zaskoczoną nie była ?!
TWA .
A to grajdoł , ale on mój i mi się on podoba ....
pozdro.hejo.
ps.
Mam osiemnaście świadectw pracy i mogę jeszcze dodatkowo udokumentować inne miejsca pracy ...
To jest świat wirtualny i zdaje się że nie ma znaczenia na jakim "serwerze " się spotkamy ...
(Przecież Cię kocham) ...
Afapipi 26 marca 2015 11:55
@leszekbejmert
Nie przejmuj się Leszek. Kimże ja już na tych blogach nie byłam? Byłam:"starzejącą się w sieci samotną kobietą", "szmatą","suką","prostytutką spod latarni" " prostytutką na telefon", "utrzymanką bogatych facetów","oszustką podszywającą się pod kogoś innego z powodu kompleksów","chorą na tarczycę babą"(sic!), a ostatnio "pijaczką mitomanką", bo jak wynikało z przeprowadzonego uprzednio "śledztwa" słynnego na blogach "szperacza" podszywam się pod kogoś kto jeżdzi po świecie hahahaha. Żadnej z tych rewelacji nie dementuję czekam na kolejne konfabulacje. - A co najważniejsze nadal żyję i to nie najgorzej hahahah. I Ciebie też kocham, bo jesteś dobrym do bólu człowiekiem. Tak trzymaj! :)
leszekbejmert 26 marca 2015 12:47
@Afapipi
Net jest wielki i zawsze na Ciebie trafię i będę Twoim miłośnikiem ...
Takim jest życie skonstruowanym i zdaje się że całkiem dobrze jest .
Bym Cię mógł zawsze odnaleźć ?!
I byśmy się nie pogubili ...
No gdzież bym mógł znaleźć drugą jak Ty?
pozdro.hejo.
Marlow 26 marca 2015 14:24
@leszekbejmert Tej, a weź zaadresuj, jak już tak sympatycznie do mnie pijesz, niech mam te trochę satysfakcji w ten pochmurny dzień, co? :)
I się nie przejmuj. Ten cały internet jest tak naprawdę znacznie mniejszy, niż się wydaje, więc jeśli będziemy chcieli - a myślę, że będziemy - to się wszyscy jeszcze spotkamy.
Żeli się w sieci nie da, to sam się materialistycznie i urlopowo w twoje okolice wybiorę, piwo wypijemy i przedyskutujemy wybrane zagadnienia ochrony środowiska!
;)
@afapipi Ja tu widzę wstępny zarys skryptu nowego bestsellera!
I to znacznie ciekawszego, niż nieco przereklamowane dziełko pani Eryki James!
;)
Oboje was pozdrawiam!
Andrzej Jędrasik 26 marca 2015 14:49
@Marlow
Ja też urlop będę (może) miał.Pamiętajcie zatem i o mnie. ;)
Afapipi 26 marca 2015 15:04
@Marlow
No nie wiem. Myślę, że bliżej mi do Santy Montefiore autorki- "Córki Pszczelarza";)
El mohero 26 marca 2015 15:24
@Marlow Jestem "mobilniejszy"...
i entelegentniejszy...
Łatwo się przystosowuję do nowego otoczenia. Zmiany na lepsze są dobre? bo lepsze jest wrogiem dobrego.
Marlow 26 marca 2015 17:37
@Andrzej-jedrasik Brzmi znajomo:
- To co, pamiętacie?
- Pamiętamy!
;)
@afapipi Nawet lepiej! (Bo ta James to wyłącznie tytuł ma dobry... :roll:)
@elmohero The Dark Cat Rises!
:lol:
PS.Lepsze jest wrogiem dobrego, to fakt. Ale zmiany nie są złe.
leszekbejmert 26 marca 2015 18:24
@Marlow
Kobiety mają zawsze pierwszeństwo ...
Skoro pod Twoim wpisem piszę to powinieneś wiedzieć że do Ciebie ale by móc to uzasadnić powinieneś wiedzieć że pomimo kłótni to się mimo wszystko wszyscy lubimy i być może mogłoby być tak dalej ...
By nie palić mostów za sobą ...
pozdro.hejo.
Andrzej Jędrasik 26 marca 2015 20:20
@Marlow
Ale wtedy byliśmy my,Polacy,w pierwszej dziesiątce krajów (ro)zwijających się!
Afapipi 26 marca 2015 20:43
@Marlow
Znalazłam nawet coś w tym klimacie :):):)
https://www.youtube.com/watch?v=UhC7M8KF7AE
henrykspol 27 marca 2015 01:03
(@henrykspol)
Pan Bratkowski kierował portalem pewnie według własnej koncepcji, ale nie przeskoczył kłopotów technicznych utrudniających dostęp do portalu. Sądziłem, że to z tego powodu portal nie cieszył się szczególną popularnością. Potem kierownictwo jednak zainwestowało i spodziewałem się napływu świeżej krwi, w postaci przyszłych dziennikarzy, politologów i innych, dla których możliwość pisania pod logo Newsweeka powinna być istotna. Ale zjawił się z tej kategorii jedynie Ślepowid. Ilość aktywnych blogerek i blogerów malała i trudno oczekiwać, by ktokolwiek utrzymywał portal dla niewielkiej liczby piszących. Może formuła blogów przy-redakcyjnych nie sprawdziła się? Albo potencjalni autorzy uznali portal za niegościnny?
Przyłączam się do Prywatnego i Nieoficjalnego Koncertu Życzeń i Podziękowań Marlowa!
Czekam na post scriptum.
Pozdrawiam wszystkich!
Marlow 27 marca 2015 03:01
@henrykspol No... A już miałem porucznika Borewicza z zasłużonej emerytury odwoływać, na poszukiwania go wysyłać, i listy gończe po drzewach rozlepiać (za co by mnie, niechybnie, Straż Miejska do najgłębszej ciemnicy wrzuciła!)
Szczęście, żeś mi tego oszczędził!
;)
W kwestii zasadniczej, oczywiście masz rację. W istocie, kilka różnych powodów się na to złożyło - niektóre chciałem przypomnieć, o innych wolałem zapomnieć. Tak to już bywa z wszelkimi kronikami historycznymi. Czyje pióro, tego historia!
:)
Post scriptum wkrótce - i pozdrawiam cię serdecznie!
Zdrówko!









